„Noc spadających gwiazd” – Marta Nowik (patronat Mamy Dropsa)

Read More
marta nowik noc spadających gwiazd recenzja

Marta Nowik, Noc spadających gwiazd, Wydawnictwo Novae Res, 2023.

#MamaDropsaCzyta

Tekst powstał we współpracy reklamowej z Wydawnictwem Novae Res.

Marta Nowik podarowała czytelnikom idealną powieść na lato „Noc spadających gwiazd”. To trzecia powieść utalentowanej Autorki z pięknego Podlasia, której mam zaszczyt i ogromną przyjemność patronować. Bardzo się cieszę, że postanowiła spełniać swoje marzenia i zaczęła pisać książki, zdobywając serca wielu czytelników. Zapraszam na garść refleksji po lekturze.

Już sam tytuł „Noc spadających gwiazd” wywołuje w nas przyjemne skojarzenia. Lato, noc usiana gwiazdami, pełna romantycznych uniesień, spadające gwiazdy spełnią marzenie o szczęściu i lepszym życiu. Natomiast w życiu bohaterek, przyjaciółek Aleksandry i Natalii z Zalesian, niewielkiego miasteczka, tej jedynej magicznej nocy dojdzie do wielu zaskakujących zmian i nieprzewidzianych kłopotów. Obraz pijanej Oli w wyzywającej kreacji, tańczącej nocą na starym moście w świetle starych lamp i spadających gwiazd ktoś nagra. A następnie na ulicach pojawią się bilbordy ze zdjęciem dziewczyny z prośbą o kontakt. Scena jak z filmu romantycznego. Czy Ola odnajdzie tajemniczego mężczyznę? Kim on jest?

Natomiast Natalia znajdzie się owego tajemniczego wieczoru w sytuacji nie do pozazdroszczenia. Zajdzie w ciążę. Kto jest ojcem dziecka? O tym dziewczyny nie mają pojęcia. Ktoś dosypał im jakiejś substancji do drinka. Natalka podjęła decyzję o wyjeździe do Poznania, by zniknąć w tłumie na czas ciąży i oddać dziecko do adopcji. Los bywa jednak przewrotny i uwikłał bohaterki w nie lada kłopoty. Czyhało na nie wiele kłopotów. Czy będą w stanie sobie z nimi poradzić? Czy znajdzie się jednak ktoś, kto je wesprze i pomoże wyrwać się z opresji? O tym przekonacie się, sięgając po książkę.

Tytuł powieści ma jednak drugie dno. Inspiracją do napisania tej historii dla Marty Nowik stała się wojna w Ukrainie. To niejako protest przeciwko wojnie. Natalia podczas podróży poznała Galinę z Ukrainy uciekającą przed wojną. W jednym z rozdziałów akcja przenosi czytelnika na Ukrainę. Poznajemy życie w schronie, niewygodę, głód, strach o los bliskich. Przejmujące wrażenie wywarła na mnie scena, w której zrozpaczona matka modliła się o ocalenie synów, o przetrwanie, żeby nie strzelali wzajemnie do siebie. Dwaj bracia – jeden z nich walczył po stronie rosyjskiej a drugi po ukraińskiej. Ilu było żołnierzy ukraińskich, jak Oleksandr: jestem w połowie Rosjaninem, w połowie Ukraińcem. Całe moje życie mieszkałem tu, na naszej ukraińskiej ziemi. Czuję się Ukraińcem. Walczę o wolność Ukrainy. Noc spadających gwiazd rozciągała się nad umęczoną wojną Ukrainą. Żaden z jej mieszkańców Ne zachwycał się i nie podziwiał jej piękna, niezwykłych widoków. ”Gwiazdy z wysokiego nieba spadały zarówno nad złymi, jak i nad dobrymi…”.

Pisarka poruszyła w powieści bardzo ważny społecznie problem uzależnień od alkoholu, seksu, hazardu. Poznajemy kilka poruszających historii ludzi, którzy „byli jak bracia, powiązani niewidzialnymi nićmi choroby alkoholowej”. Z alkoholizmem mężów nie zawsze sobie radzą kochające żony. Miłość nie zawsze pomaga. To ciężka choroba zmuszająca rodzinę do ucieczki. Leczenie uzależnień w specjalnym ośrodku to trudna do przebycia droga dla alkoholika. Marta Nowik pokazała, jak ważną rolę odgrywa tu siła przyjaźni. Maciej, trzeźwy alkoholik pomógł Januszowi uwolnić się od obsesyjnej myśli, aby się napić. Pomógł mu pokonać niemoc i słabość. Nic tak nie ukoiło skołatanej duszy przyjaciela jak bliski kontakt z naturą. A co najważniejsze, to najtrudniej było polubić siebie i sobie wybaczyć. Wzruszyła mnie do łez codzienna wspólna modlitwa:

Boże, użycz mi pogody ducha, abym godził się z tym, czego nie mogę zmienić, odwagi, abym zmieniał to, co mogę zmienić, i mądrości, abym odróżniał jedno od drugiego. Pozwól mi co dzień żyć tylko jednym dniem i czerpać radość z chwili, która trwa. I w trudnych doświadczeniach losu ujrzeć drogę wiodącą do spokoju…

Historia Natalii stała się przyczynkiem dla Pisarki do pochylenia się nad tematem handlu ludźmi. Na ścieżce życia bohaterki pojawił się detektyw Bartosz, którego historia wyciska łzy. Zawada bardzo mi się spodobał. To on wyjaśnił sprawę. Czy tych dwoje pokiereszowanych przez los ludzi da sobie szansę na szczęście? Oboje muszą zacząć od pokochania siebie, otworzenia się na drugą osobę. Wtedy świat nie będzie takim złym miejscem. Pisarka, niepoprawna optymistka jest o tym święcie przekonana.

„Noc spadających gwiazd” to także lekko i pięknie, emocjonalnie napisana opowieść o relacjach międzyludzkich. Piękna przyjaźń połączyła Olę i Natalię. To świetnie wykreowane postacie, prawdziwe, mają wady i zalety, popełniają błędy, ale mają do tego prawo. Zawsze mogą liczyć na wzajemną pomoc i wsparcie. Bardzo je polubiłam. Natalia po śmierci mamy oddaliła się od ojca. Pewne okoliczności sprawiły, że wrócili do siebie i zapragnęli na nowo odbudować relację, umocnić więź córki z ojcem. I to im się udało. Nigdy nie należy tracić nadziei.

W książce pojawiły się także zwierzęta. Pisarka jest właścicielką dwóch wspaniałych piesków. Poznajemy tu znalezioną w lesie jamniczkę z gromadką szczeniaczków, przygarniętą przez uroczego starszego pana Franciszka. Jest i uparta, krnąbrna kotka Lola, świnka morska Celestyna.

„Noc spadających gwiazd” to także powieść, w której roi się od złotych myśli, drogowskazów życiowych. Zawiera piękne, mądre przesłanie. Nadzieja nigdy nas zawieść nie może, zło nie może mieć ostatniego słowa, dobro zawsze zwycięża. Nie oceniaj, nie osądzaj drugiego człowieka. Nie masz do tego prawa. Życie bywa tak przewrotne. Należy z niego wyciągać lekcję. Ważna jest szczera rozmowa, obecność kogoś obok nas. Nie należy się bać marzeń, trzeba je spełniać i gonić za nimi.

Mam nadzieję, że zachęciłam was do lektury „Nocy spadających gwiazd”. Skłania do refleksji nad życiem. Jestem ciekawa, jak potoczą się dalsze losy bohaterów Oli, Karola, Natalii, detektywa Zawady i pana Franciszka. On też skradł moje serce. Jego sklepik z marzeniami to doskonała przystań dla tych, którym los poplątał wcześniej ułożone życie.

A na koniec zacytuję Wam fragmentów:

– Życie niesie wiele rozwiązań. Zobaczysz, jeszcze cię czymś zaskoczy. Czymś pozytywnym, rzecz jasna.

[…] słuchaj głosu swojego serca, które ci podpowie, co mas zrobić i jaką podjąć decyzję.

Dużo zależy od nas. To my kreujemy naszą rzeczywistość. Po części mamy wpływ na to, jak potoczą się nasze losy. Owszem, nie wszystko jesteśmy w stanie przewidzieć, ale możemy się nauczyć przyjmować życie takim, jakie jest.

Wiara w lepsze jutro dodaje skrzydeł.

„Zagubiona pszczoła” – Patrycja Żurek (patronat Mamy Dropsa)

Read More
zagubiona pszczoła

Patrycja Żurek, Zagubiona pszczoła, Wydawnictwo Dragon, 2023.
Patronat medialny Mamy Dropsa

17 maja premierę miała nowa powieść Patrycji Żurek „Zagubiona pszczoła”, którą miałam ogromną przyjemność objąć patronatem medialnym. Dziękuję Wydawnictwu Dragon i Autorce za zaufanie. Okładka zachwyca i pachnie latem, ale w środku już nie jest tylko miodnie, lecz słodko-gorzko. Patrycja Żurek, jak sama powiedziała w wywiadzie, lubi sięgać:  

...po trudne tematy, nie będę ukrywać, im mocniej tym lepiej. Chcę, żeby moja proza niosła ze sobą przesłanie, żeby poruszała, wchodziła pod skórę. Nie piszę jednak na siłę, pomysły przychodzą do mnie w różnych momentach: podczas czytania, na spacerze, podczas rozmów, słuchania muzyki, oglądania teledysków, w tramwajach. Tak naprawdę każda rzecz na świecie może sprawić, że w głowie wybuchnie mi pomysł. I to jest najwspanialsze!

Pisarka podarowała czytelnikom niezwykle życiową powieść. Problemy, bolączki bohaterów nie są nam obce. Jednak trzeba na nie wciąż uwrażliwiać. Książka od pierwszych stron zdobyła moje serce. Jacenty podjął decyzję o zamieszkaniu na emeryturze na wsi, na farmie usytuowanej pod lasem, z widokiem na pola rzepaku, jeziorem ukrytym wśród drzew. W Mioduli odnalazł błogi spokój, poświęcając swój czas na prowadzenie pasieki. Już od dzieciństwa pszczoły były jego pasją.  To była słuszna decyzja byłego policjanta uciekającego przed koszmarami, atakami paniki, złymi wspomnieniami. Radości męża nie podzielała Katarzyna, która preferowała życie w mieście, kochała pracę matematyczki w szkole i to właśnie matematyce pragnęła podporządkować swoje życie. Nie odnalazła się wśród natury, wręcz ją drażniła. Drogi małżonków się niejako rozeszły.

Czuję się trochę tak, jakby rozpadał się ul, który stworzyłem. Byliśmy rodziną, malutką, ale to ona stanowiła sens życia. Katarzyna zawsze była królową, krążyliśmy wokół niej z Konradem. I w porządku, że to się rozpada, bo, znów porównując nas do ula, to już nie funkcjonowało jak powinno. Jednocześnie wywołuje to we mnie pewną nostalgię.

Ich dorosły syn Konrad studiował w Warszawie. A tak naprawdę robił coś zupełnie innego. Czy wyjawi prawdę o sobie rodzicom? W chwili poznania bohaterów Katarzynę użądliła pszczoła. Kobieta doznała wstrząsu anafilaktycznego i zapadła w śpiączkę.

W dniu wypadku u Jacentego pojawiła się po miód Maciejka, nieśmiała, tajemnicza, uciekająca od przeszłości, zagubiona dziewczyna. Pracowała jako kelnerka w Lawendowej Chacie. Od tego dnia Jacenty i Maciejka spędzali ze sobą sporo czasu, pracując nad książką o pszczołach. Połączyła ich pasja do pszczół, tajemnice z przeszłości, oboje czuli się zagubieni. Powoli odkrywali drogę do siebie, jak zagubione pszczoły drogę do ula. Czy to była miłość, czy to tylko zauroczenie zagubionych dusz? Niestety, przeszłość nie dała o sobie zapomnieć. Czy nie ma od niej ucieczki? Na jaw wychodziły tajemnice obojga bohaterów. „Zagubiona pszczoła” to poruszająca opowieść o zagubionych ludziach, którzy tak jak pszczoły potrzebują odnaleźć drogę do ula. Muszą to zrobić sami, ale potrzebują wskazówek, zrozumienia drugiego człowieka.

Bardzo mi było żal Konrada, który sam dla siebie był przeszkodą. Z uwagi na trudne dzieciństwo mimo obranej drogi życiowej zboczył z niej, by zamknąć się w pięknym świecie modelingu. Zataił prawdę przed rodzicami. Czy słusznie obawiał się reakcji rodziców? Czy choroba matki stanie się pretekstem do naprawy relacji z ojcem? Pobyt na wsi, poznanie Maciejki i Karoliny sprawiły, że Konrad zweryfikował swoje wybory życiowe.

Konrad uświadomił sobie, że od dawna nie siedział bezczynnie, nie przypatrywał się przyrodzie, nie skupiał na zapachu skropionej gleby, a przecież tak uwielbiał ten zapach! Tutaj, w środku lasu, mieszał się z aromatem żywicy i drzew iglastych. Nie czuł potrzeby, by cokolwiek mówić, po raz pierwszy chyba w życiu trwał w teraźniejszości bez zastanawiania się nad tym, co było albo będzie.

Patrycja Żurek namalowała słowami świat, używając całej palety emocji i uczuć. Stworzyła iście baśniowe opisy przyrody w Mioduli, dzięki którym bohaterowie mogą odnaleźć spokój serca. Przebywanie w tej scenerii to dla nich terapia klimatem. To także okazja do snucia marzeń, planów na przyszłość, a z drugiej strony odnalezienie się tu i teraz, uwolnienie się od demonów. Każdy z nas ma jakieś demony, przed którymi czuje lęk, ale musi w końcu się z nimi zmierzyć i zatrzasnąć drzwi do przeszłości. Potrzebuje kogoś do uporządkowania swojego życia i nadania mu sensu. Potrzebuje także miłości, która jest w stanie wyleczyć najgłębsze rany.

Delikatnie poruszyła dłonią, niby przypadkiem muskając jego rękę. Raz, drugi, za trzecim złapał ją delikatnie, spletli palce. Patrzeli sobie w oczy i Maciejka miała wrażenie, że czas się zatrzymał; że istnieli tylko oni wśród szumu jeziora i pobliskich trzcin; z kwękaniem kaczek i hukaniem sowy gdzieś głęboko w lesie. Mogłaby tak trwać, ale wspięła się na palce i go pocałowała. Nie mogła się powstrzymać.

Jest to historia o relacjach międzyludzkich, więziach rodzinnych, które trzeba naprawić, zacieśnić, wyjaśnić pewne sprawy, które uwierają. Jacenty przeżywał rozdarcie wewnętrzne, miotał się przed właściwym wyborem. Z jednej strony wciąż kochał żonę, czuł się zobowiązany wobec niej, ale zauroczyła go tajemnicza dziewczyna, połączyła wspólna pasja. Jego życie i dziewczyny nabrało blasku. Katarzyna natomiast dała mu do zrozumienia, że już nie istnieje w małżeństwie. Gdy dowiedziała się o Maciejce, postąpiła wbrew sobie. Ta postać wyzwoliła we mnie całą gamę uczuć. Co przyniesie przyszłość?

Patrycja Żurek poruszyła w powieści ważny problem dotyczący łuszczycy, bardzo stygmatyzującej choroby i obniżającej jakość życia fizycznego i psychicznego. Może doprowadzić do depresji. Pisarka pokazała różną reakcję bohaterów na widoczne zmiany na skórze jednej z bohaterek, Karoliny. Jednym zabrakło tolerancji a innych zmobilizowało do zorganizowania kampanii reklamowej, która miała na celu uczenie innych tolerancji, oswojenie z chorobą i pokazanie, że nie jest absolutnie zakaźną. Karolina pomimo wszystko to wspaniała dziewczyna o silnej osobowości. Pragnie spełniać swoje marzenia, wyjechać na studia do miasta, wsiąknąć w tłum, rozwijać pasje, zostać charakteryzatorką.

Pisarka zwróciła uwagę na możliwości zagrożenia sektami religijnymi. Jak łatwo można się dać zwerbować dzięki stosowanym manipulacjom perswazyjnym i innym technikom, ale jakże trudno się wydostać ze szponów sekty. Można się stać nawet jej ofiarą.

Mocnym atutem powieści jest lekki styl, emocjonalny i obrazowy język, świetna kreacja prawdziwych, wyrazistych bohaterów, ich ciekawe portrety psychologiczne oraz historie. Powieść niesie bardzo mądre przesłanie. Zagubiona pszczoła znajdzie sama drogę do ula, ale musi też wiedzieć, że ktoś na nią czeka.

Sięgnijcie po powieść! To idealna książka na lato.                     

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Dragon.