„Domki z kart” – Anna Ziobro (patronat Mamy Dropsa)

Read More
Domki z kart - 3D

Anna Ziobro, Domki z kart, Wydawnictwo Dragon 2023.

Patronat medialny Mamy Dropsa

III tom „Serii nadmorskiej”

Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Wydawcą

6 września miała miejsce premiera najnowszej powieści Anny Ziobro „Domki z kart”, 3.tomu wieńczącego Serię nadmorską, która zdobyła wiele serc czytelniczych. Bardzo dziękuję Wydawnictwu oraz Autorce za zaufanie i powierzenie mi patronatu nad tą serią. Z okładki powieść poleca Sylwia Markiewicz, której twórczość również bardzo sobie cenię: Obezwładniająca swą wrażliwością opowieść o młodych ludziach sięgających po marzenia.

W ostatnim z wywiadów z autorką przeczytałam, że jej książki są bombą emocjonalną. To historie, które dotykają duszy. Skłaniają do refleksji i pochylenia się nad problemem, bowiem Autorka nie ocenia, nie narzuca własnej oceny, nie komentuje postępowania bohaterów a wkłada mnóstwo pracy w ich wykreowanie. Już sam tytuł powieści wywoływał we mnie sporo emocji w trakcie lektury. Domek z kart, czyli zbudowany z czegoś delikatnego, nietrwałego, co łatwo może ulec zniszczeniu, bez solidnego fundamentu. To coś bardzo nietrwałego, co może się łatwo rozsypać. Metaforycznie to związek na słabych fundamentach, zależny od jednej osoby. Ale z drugiej strony miałam świadomość, że Anna Ziobro w swoich książkach daje dużo nadziei i tego kurczowo się trzymałam.

Moim zdaniem tytułowe domki z kart są metaforą rodziny, w której brak stabilności może spowodować, że dom stworzony przez ludzi się rozsypie i nie będzie stanowił bezpiecznego schronienia dla domowników.

Marcin i Lena zaręczyli się, mają ślub w planie, pragną stworzyć dla siebie dom u babci Malwiny, w którym on spędził dzieciństwo, wakacje i pierwsze lata dorosłego życia. Po odejściu babci zamieszkali tu, by opiekować się psami. W tym kolorowym domku okolonym ogródkiem i pachnącym lawendą, kwiatami i… dżemem truskawkowym czuli mocno obecność Malwiny. To dom z duszą. Marcin mógł zawsze liczyć na wsparcie babci, mamy i ojczyma, który był fizjoterapeutą i wreszcie docenił w nim najmocniej to, że Vincent wiedział, gdzie kończy się niepełnosprawność, a zaczyna się zwyczajny człowiek. To on w ogóle uświadomił Marcinowi, że nadal nim jest. Skoro tak, to chciał teraz żyć pełnią życia. Miał prawo gonić za marzeniami, sięgać po nie, spełniać je, by życie nabrało barw i sensu. Marzył o pływaniu. To na pewno go zahartuje. Podobnie Lena po utracie pamięci miała tylko muzykę, w której się zatracała. Marzyła o studiach w akademii muzycznej. Marzenia obojga bohaterów umacniały ich miłość – fundament nowego domu, który zaczęli budować od nowa. Ściana do ściany, krok po kroku, razem, przy wsparciu bliskich i przyjaciół. Nie wolno się poddawać, być biernym wobec własnego losu, bo domek może się rozpaść w każdej chwili. Oboje muszą się wznieść ponad to, co ich ogranicza. Jakie jeszcze przeciwności czekają narzeczonych?

Ada i jej synek Krzyś, najlepszy motywator, muszą też zacząć stawiać ściany swojego domku. Udało się im postawić jedną i to bardzo mocną ścianę, kolejną postawiła ciocia Aniela, kobieta o wielkim sercu, następną mama, niesamowicie zagubiona kobieta a ostatnią Leszek, któremu podoba się Ada. Żeby ten dom stał się bezpiecznym schronieniem, potrzebowali jeszcze Sebastiana. Mam nadzieję, że i on niedługo do nich dołączy. Ten wątek samotnej kilkunastoletniej matki kochającej synka  bardzo poruszył moje serce. Zapadła też w moje serce ciocia Aniela, dzięki której Ada mogła pomyśleć i o sobie, marzyć i spełnić swoje marzenia. Przede wszystkim była ostoją spokoju i na każdy problem znajdowała szybkie i skuteczne remedium. Nie było im łatwo, bo chichot losu dawał się we znaki. Dziewczyna nie była już sama, miała też przyjaciółkę Lenę, z którą mogła o wszystkim rozmawiać. A od pewnego czasu nieustannie kręcił się Leszek. Czy relacja Ada i Leszek przetrwa, pokonując wszelkie trudności na ich drodze?

Relacje w rodzinie Leszka rozsypały się jak domek z kart, gdy zachorował nagle jego ojciec. To na głowę, nastolatka spadło utrzymanie trzech młodszych sióstr, schorowanego taty i mamy, która była obok dzieci, przytłoczona chorobą męża. Bohatera prześladował pech, za dużo w jego życiu pojawiało się zakrętów, waliły się sprawy jak kostki w dominie. Pisarka na przykładzie tej rodziny pokazała, że tylko szczera rozmowa może od nowa odbudować relacje, zacieśnić więzi, spotęgować miłość. Niedomówienia są najgorsze.

Pisarka zafundowała czytelnikom również wyprawę w Bieszczady. Świetny pomysł! To doskonała odskocznia od problemów bohaterów, złapanie oddechu i dystansu do wielu spraw a także zacieśnienie przyjaźni między Leną i Adą. Wiele dała dobrego bohaterkom. Pomogła podczas wędrówki na szlaku przemyśleć życie, szukać właściwej drogi życiowej, dokonać ważnych wyborów życiowych, odzyskać wewnętrzny spokój. Życie mamy tylko jedno, więc warto też pomyśleć i o sobie. Wzruszyły mnie do łez rozmowy bohaterek o miłości. Było pięknie, jakkolwiek nie zabrakło emocji.

Ale wracając do miłości, nie wiem, czy to jest coś, co należy podziwiać. Ona po prostu jest albo jej nie ma. Nie powinno się jej wartościować. Nie możemy uznać, że moja miłość jest lepsza od twojej, bo każda jest tak naprawdę inna… To trochę jak z domkiem z kart. Niby zawsze chodzi o to samo, a wszyscy budujemy go nieco inaczej.

‒ Niektórzy z asów, inni z dwójek ‒ wtrąciła Ada.

‒ Ale asy wcale nie wpływają na jego stabilność.

‒ Mój domek za cholerę nie chciał być stabilny.

‒ Może dlatego, że tylko ty miałaś nadzieję, że w ogóle będzie stał.

Anna Ziobro podarowała czytelnikom kolejną wartościową, porywającą i pełną emocji powieść o trudnych problemach dnia codziennego, o tym, jak postępująca choroba Olliera, niepełnosprawność może wpłynąć na człowieka, czyniąc spustoszenie w psychice i jak bezcennym lekarstwem jest miłość oraz przyjaźń, wsparcie bliskich. Lena i Marcin kochają się i planują ślub, nie brakuje im determinacji. Postanawiają zrobić coś szalonego, co dało by im radość i satysfakcję oraz dodało otuchy. Gonić za marzeniami i sięgać po nie? A czemu nie. Naprawdę warto w nie uwierzyć. Ślub na jachcie  – dlaczego nie? – Wyobraź sobie: olśniewająco piękna panna młoda, pijany ze szczęścia facet u jej boku, to tego luksusowy jacht. Przecież to idealne połączenie. Marcin to jednak nieprzeciętny facet!

Ta powieść skłoniła mnie do refleksji nad życiem. Jako mamie dziecka z niepełnosprawnością trudno mi się było z tym pogodzić, obwiniałam siebie, żyłam z wyrzutami sumienia. Anna Ziobro przekonała mnie, że za każdym człowiekiem stoi historia, rzadko piękna, kolorowa i bez jakiejkolwiek skazy. Każdy z czymś się mierzył, choć nie u każdego było to tak widoczne jak u Marcina. Ale to nie oznaczało, że inni mieli wyłącznie łatwo. Dziękuję Autorce za tę przejmującą opowieść, za piękne przesłanie i za nadzieję. I ja dzisiaj mogę się cieszyć szczęściem córki, która z narzeczonym planuje ślub.

Polecam z całego serca „Serię nadmorską” na coraz dłuższe wieczory, idealny dodatek do kubka, pysznej herbaty i miękkiego kocyka.

„Sprawy rodzinne” – Iwona Mejza (patronat Mamy Dropsa)

Read More
Sprawy rodzinne

Iwona Mejza , Sprawy rodzinne, Wydawnictwo Dragon 2023

Patronat Mamy Dropsa

Tekst powstał we współpracy reklamowej z Wydawnictwem Dragon

9 sierpnia miała miejsce premiera powieści Iwony Mejzy „Sprawy rodzinne”, przewrotnej opowieści o tym, że życie ma niepowtarzalny smak. Jakkolwiek nie oceniam nigdy książki po okładce, to jestem przekonana, że śliczna okładka zaprojektowana przez Macieja Piedę przyciągnie wzrok czytelników szukających w księgarniach czegoś interesującego do czytania. Piękna kobieta o niebieskich oczach i niebieski motyl o czarnych krawędziach zwracają uwagę. Czy to przypadek? Nie sądzę. Niebieski motyl o czarnych krawędziach jest m.in. symbolem metamorfozy, nadziei i zmian na lepsze. Kim jest ta kobieta i jakie zmiany zadzieją się w jej życiu? Zapraszam na garść refleksji po lekturze powieści.

Monika Olszewska, bohaterka powieści to szczęśliwa mężatka i wspólniczka w agencji finansowo-ubezpieczeniowej. Niestety, do czasu aż sprawy się skomplikowały. Okazało się, że jej mąż Aleksander ma… pojemne serce, typ Casanowy, skrajny egoista, pępek świata, zajęty sobą, praca, awans, kariera, delegacje. Po prostu bez uprzedzenia wyprowadził się z domu. Wraz z nim zniknęła wspólniczka, Monika wzięła udział w jej poszukiwaniach. Pojawiła się obok Joanki jeszcze Marzena. On i trzy kobiety. Pisarka pokazała, jak funkcjonowała rodzina Olka. Pewne zachowania wyniósł z domu, obserwując ojca. Natomiast Ewa, matka Olka to kobieta elegancka, pełna energii, zaangażowana w pracę, świetnie zorganizowana. To była jej poza, skoro nie miała wpływu na zachowania męża i syna, to rzuciła się w wir pracy. To ją napędzało. Czasem wystarczy przymknąć oko na niektóre sprawy, bo nikt nie jest idealny i po prostu kochać bliskich. Ewa świetnie weszła w rolę wzorowej, szczęśliwej pani domu, żony i matki. Brakowało czasu na szczere, rozmowy rodzinne. Gdy Olek nawywijał, postanowiła zdjąć maskę i pomóc zranionym przez Casanovę kobietom. Joanka i Marzena mimo niefartu wyszły na swoje. Ich przyszłość była zabezpieczona. Mało tego, wsparła całym sercem Monikę, która postanowiła wprowadzić zmiany w swoim życiu, nakreślić scenariusz życia po Olku. Odważnie go krok po kroku realizowała. Byłam absolutnie zaskoczona takim zwrotem wydarzeń. Jednak przyjaźń teściowej z synową, w dodatku byłą synową jest możliwa. Przerodziła się z czasem w relacje matki z córką. A Roman i Olek za swoje niecne postępowanie dostali niezłego pstryczka w nos.

Zupełnie inaczej funkcjonowała rodzina Moniki. Poznajemy jej historię. Tu mama grała pierwsze skrzypce, starała się każdemu wyznaczyć i zaplanować ścieżkę życia. Gdy wreszcie poznajemy bliżej jej przeszłość, to również pewne zachowania wyniosła z domu, pewne sprawy wzięła na siebie, by odpokutować grzechy z przeszłości. Dlatego też Monika w swoim małżeństwie zeszła na drugi plan, by mężowi dać pole do popisu. Dopiero doświadczenia z własnego małżeństwa, przyjaźń i szczere rozmowy z Ewą sprawiły, że inaczej spojrzała na swój dom rodzinny. Bohaterce udało się stworzyć wspaniałe relacje z młodszym bratem Markiem. W każdej sytuacji mogli liczyć na siebie i się wspierać. Czy w rodzinie Moniki nie będzie za późno na odbudowanie właściwych relacji?

Iwona Mejza poruszyła w powieści szereg bardzo ważnych tematów. Ich percepcja zależy jednak od doświadczeń życiowych czytelnika. Aby rodzina właściwie funkcjonowała, warto zwolnić, by znaleźć czas na szczerą rozmowę. Jakże ważna jest też umiejętność słuchania drugiej osoby, wsłuchania się w jej problemy. Często żyjemy obok siebie a nie ze sobą. Nie zawsze warto palić za sobą mostów.  Można nauczyć się rozmawiać z drugim człowiekiem tak, żeby właściwie zrozumiał naszą odmowę bez obawy o wpływ na nasze relacje. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło.

Pamiętajmy też, żeby polubić siebie, mieć czas dla siebie. Warto marzyć i spełniać marzenia, rozwijać nasze pasje, stawiać na rozwój osobisty. W pędzie życia często zapominamy o tym. Jesteśmy dla wszystkich, ale nie dla siebie. Zyskają wówczas nasze relacje z bliskimi.

Mimo że jest to opowieść o dość skomplikowanych sprawach rodzinnych, to zamieszczony motyl na okładce daje nam nadzieję na lepsze jutro, na  nowe życie, na spełnienie marzeń i pragnień. Budzi wrażliwości uważność. Wnosi spokój do czytelniczego serca mimo burz życiowych, których nie unikniemy w życiu. Atutem powieści jest plejada świetnie wykreowanych postaci i ich historii, ciekawe portrety psychologiczne. Książka ma formę pamiętnika, dzięki temu jesteśmy jeszcze bliżej Moniki, głównej bohaterki. Otrzymujemy opowieść z pierwszej ręki. Czułam się tak, jakby Monika opowiadała mnie swoją historię, razem ją przeżywałyśmy.

Iwona Mejza, z natury optymistka, opowiedziała nam o ważnych, skomplikowanych sprawach rodzinnych w sposób lekki, z humorem, często zaprawionym ironią, sarkazmem, ale i wrażliwością. Lektura wywołuje całą gamę emocji i uczuć od śmiechu po wzruszenie do łez. Najbardziej poruszyła mnie postać Ewy. Pisarka zaskoczyła mnie takim poprowadzeniem jej wątku.

Na koniec przytoczę Wam radę, jaką udzieliła teściowa synowej:

Żyj całą sobą, dla siebie i na własnych zasadach. Spełniaj własne marzenia, nie cudze, i pamiętaj, że życie ma niepowtarzalny smak. Ciesz się nim, dziel się radością i kochaj, bo to jest tu i teraz, a nie potem i później.

Zapamiętajcie więc, że życie ma niepowtarzalny smak.