„Zagraj ze mną miłość” – Robert D. Fijałkowski (patronat Mamy Dropsa)

Read More
zagraj ze mną miłość 3d

Robert D. Fijałkowski, Zagraj ze mną miłość, Wydawnictwo eSPe 2024.

patronat Mamy Dropsa

„Zagraj ze mną miłość’ to kolejna katolicka powieść obyczajowa Roberta D. Fijałkowskiego, która miała premierę 11 marca. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Autora i już wiem od pierwszych stron, że będę czekać na każdą kolejną powieść.

Piękna okładka i metaforyczny tytuł sugerują, że mamy do czynienia z romansem, ale dedykacja zapowiada trudne a nawet bolesne wątki: „Dla wszystkich, którym brak zrozumienia przysparza cierpienia ponad miarę”. Już od pierwszych kartek powieść zachwyciła i oczarowała  mnie sposobem prowadzenia narracji, pięknym, chwilami iście poetyckim językiem. Autor jest obdarzony ogromną wrażliwością, intuicją, uważnością. Jest wirtuozem słowa! Jakkolwiek sam wyznał w komentarzu, że jest „normalnym facetem wrażliwym na obecność Boga, Człowieka, Kobietę”. Dodam, że wrażliwy też na sztukę i piękno natury. Ta niezwykła i pełna emocji powieść podczas lektury uruchomiła we mnie wszystkie zmysły: widziałam, czułam, słyszałam. Bez problemu weszłam do świata przedstawionego, byłam blisko bohaterów i chłonęłam wszystko jak Julia, która tu wczoraj przyjechała.

Stała na szczycie góry z renesansową bryłą jakiegoś klasztoru, nagle wyrastającego z leśnej gęstwiny. Od strony miasta wieńczyło go coś na kształt obronnych murów, z których widok był imponujący. Osiedla z wyraźnie widoczną siatką dróg pomiędzy blokami wyglądały niczym pudełka, na których ktoś od linijki narysował równe rzędy okien balkonowych. W oddali, tam gdzie horyzont łączył się z błękitem nieba, rozpościerały się zalesione wzgórza. Zdawało się, że prześcigają się nawzajem w jakimś tajemnym biegu, zdążając do ukrytego celu. Miasto można było objąć ramionami. Było wciśnięte w rozległą dolinę, z wyraźnie zarysowaną linią starej zabudowy, nad którą górowało zamkowe wzgórze. Julia odnalazła wzrokiem długą na kilka kilometrów ulicę, dzielącą Kielce na dwie części.

Metaforyczny tytuł zawiera w sobie zaproszenie na koncert, na randkę, na wyprawę w góry, do wspólnego życia, koi tęsknotę za miłością i daje nadzieję, że ją spotkamy. Miłość jest tu najważniejsza, ma wiele oblicz, ale łączą je: troska, opieka, dbanie, towarzyszenie na dobre i na złe, dawanie, rozbudza dobro, koi cierpienie, pociesza, jest najlepszym lekarstwem dla duszy – czyli jest działaniem na rzecz drugiej osoby w taki sposób, aby to, co najlepsze, w niej rozkwitło. Zagraj ze mną… czyli bądź ze mną a wówczas będzie nam raźniej iść przez życie, dokonywać dobrych wyborów życiowych, zmagać się z trudnościami, problemami, bolesnymi wspomnieniami, zmieniać je na lepsze. Miłość ma swoje źródło w Bogu, który jest miłością. To On otwiera przed nami drzwi, daje nam możliwości wyboru. Ta opowieść powstała właśnie z miłości do Boga. Autor w sposób nienachalny i delikatny, subtelny o Nim mówi. Boski akcent pojawia się w życiu uczniów. Niektórzy wierzą w Boga, uczęszczają na lekcje religii i na spotkania oazowe. inni wierzą, ale nie praktykują, bo nie wynieśli tego z domów rodzinnych. Osadzenie akcji powieści w Kielcach, na Karczówce, w pięknych Górach Świętokrzyskich sprzyja medytacjom, modlitwie, refleksjom nad życiem.

Droga z każdą chwilą stawała się coraz bardziej kamienista. Dziwnie wyglądały potężne drzewa, z konarami szukającymi podłoża. Wyciągały swoje drewniane palce, wciskając je między głazy. Im wyżej wchodzili, tym bardziej korony drzew przypominały malarską paletę, na której ktoś przez nieuwagę rozlał żołtopomarańczową barwę, tworząc na niej kolorowe zacieki. Miejscami nie dało się nawet ocenić, czy to jeszcze kolor bladej moreli, czy też dyni. A może to bursztyn z zielonymi plamami? Im głębiej sięgała wzrokiem, tym las wyglądał na bardziej niedostępny. Powalone i zbutwiałe pnie porośnięte były przez wielkie paprocie.

Spacerujemy ulicami miasta, podziwiamy zabytki, szukamy śladów Żeromskiego i Sienkiewicza, zaglądamy do kościołów, wyprawiamy się na szlaki górskie, poznajemy historię relikwii św. Krzyża, kapliczki na szlaku,  ciekawe legendy związane ze źródełkami o cudownej mocy wody.

Przenosimy się także do klasztoru na Karczówkę i do Klasztoru Karmelitów Bosych w Czernej ze słynnym obrazem Matki Bożej Szkaplerznej w Sanktuarium i relikwiami św. Rafała Kalinowskiego, który za życia miał niezwykły dar jednania grzeszników z Bogiem i przywracania spokoju sumienia. To za wstawiennictwem tego właśnie świętego  jeden z bohaterów skrzywdzony i niezrozumiany przez dorosłych nie stracił wiary w Boga, tylko wstąpił do klasztoru. Książka nie omija bowiem bolesnych tematów kościoła. Każdy z osobna i instytucje muszą sobie z tym poradzić. Ucieczki od tego nie ma.  

Robert D. Fijałkowski snuje opowieść o losach kilkorga ludzi, którzy niespodziewanie spotkali się w kieleckim liceum, niezwykłej placówce oświatowej. Niełatwo jest zachować proporcje między wychowaniem, moralnością a wolnością konieczną do wzrostu młodego człowieka. Miał tego świadomość dyrektor szkoły – człowiek z charyzmą, pasjonat historii i myśli pedagogicznej. Uczniowie uwielbiali dyrektora, nazwali go Don Kichotem i podarowali mu grafikę przedstawiającą karykaturę rycerza, którą powiesił nad biurkiem.

Rycerz siedzący na utrudzonym koniu spoglądał w dal na skrzydła wiatraków. Nieco z boku stał jego giermek. Niski, przysadzisty jak sługa dzielnego hobbita z twarzą tak sugestywną, tak pełną pasji, wiary i sensu. Bez wątpienia na tej rycinie była to postać pierwszoplanowa.

Przy stole dyrektorskim często toczyły się bitwy, które okazywały się walką z wiatrakami. Stąd też jego celem podczas czteroletniej edukacji było uświadomić uczniowi, gdzie są te wiatraki, z którymi usiłuje walczyć. Pragnął też nauczyć młodych ludzi myślenia. Był bowiem przekonany, że jest to najważniejsza zdolność, jaką powinni posiąść w szkole. Od młodych ludzi również wiele się uczył. Potrafił przyznać sie do błędu. Młodzież stała za nim murem, bowiem traktował ich zawsze podmiotowo. To, co spotyka Don Kichota jest swego rodzaju manifestem jednostki w systemie: „Chciałem pokazać, że szkoła nie może kojarzyć się z ograniczeniami, które notabene, są niejednokrotnie wytworem złych wyobrażeń”. Potrzebował do tego zespołu pedagogicznych fachowców, zatroskanego o młodzież, nauczycieli twórczych, pełnych inwencji, mających doskonały kontakt z młodzieżą. I to mu się udało. Zależało im bardzo na zbudowaniu nowego wizerunku szkoły, pod każdym względem bezpiecznej, ale i otwartej. Jak dobrze, że powieść ujrzy światło dzienne w momencie, w którym toczą się dyskusje na temat reformy szkoły.

Wychowanie to zawsze jeden wielki eksperyment. Każdy człowiek jest przecież inny, a wszelka teoria i studia w którymś momencie dają jedynie zdolność do samokrytycznego myślenia. Do osobistego szukania odpowiedzi, które nie są oczywiste…

Pracę w kieleckim liceum rozpoczęła Julia, nauczycielka języka angielskiego, która uciekała od bardzo trudnych i bolesnych wspomnień związanych z jej wcześniejszą pracą w interwencyjnym ośrodku dla chłopców. Czy ta zmiana uciszy, zagłuszy w niej wyrzuty sumienia? Bohaterka wybrała samotność a pragnęła nowego życia. „I teraz zamierza trwać w starej sukni, która do tej nowości zupełnie nie pasuje”. Julia marzyła o miłości, ale czy jej serce przepełnione bólem jest do niej zdolne? A przecież fascynował ją dyrektor, tajemniczy Krzysztof jako przystojny mężczyzna o otwartym umyśle i sercu przepełnionym pasją, jej przewodnik po pięknych okolicach. Od pięciu lat był sam. Nie lubił jednak opowiadać o sobie. Tajemnica to jego drugie imię. Czy wyprawa w góry pomoże obojgu znaleźć odpowiedź na pytania: dokąd idziesz? jakie drzwi chcesz otworzyć?

Trzeba resztę zostawić Bogu. To On przecież jest źródłem i chęci, i działania. Miłość wcale nie jest tu wyjątkiem.

Do klasy maturalnej dołączyła rudowłosa Elena. Ta skromna dziewczyna zachowywała się tak, jakby chciała się schować w tłumie. Przeprowadziła się z mamą z Gdańska. Czy zmiana miejsca i zacieśnienie relacji z mamą sprawią, że dziewczyna dostrzeże w sobie kobiecość? Na polecenie wychowawcy zaopiekował się dziewczyną Hieronim, przystojny i tajemniczy chłopak o oczach pełnych smutku, do którego wzdychały prawie wszystkie dziewczyny w szkole. Julia i Elena były tu nowe, i wszystko dookoła było tu dla nich nowe. Obie zagubione, więc powinny się trzymać razem. Na kartach powieści obserwujemy jak Elena i Hieronim dojrzewają do miłości, krok po kroku pokonując piętrzące się trudności. Pomoże im w tym muzyka… Czy Julia widząc to, też otworzy swoje serce na miłość? Czy uda się jej uporać ze zwątpieniem w siebie i przebaczyć sobie samej?

„Zagraj ze mną miłość” to opowieść o emocjach i uczuciach, których całą feerię Autor tak cudownie namalował słowem. Pisarz sporo miejsca poświęcił na przedstawienie miłości, która rodzi się po trudnych doświadczeniach i obserwacjach. Julia była świadkiem dramatu. Tragedii tak dalekiej, tak przeciwnej miłości. Otwarcie się na prawdziwe, czyste uczucie nie jest proste. Ale czytelnik zyskuje nadzieję na to, że możliwe. Czytelnik pragnie, by Julia stała się Dulcuneą.  Czy autor spełni to życzenie? Tego dowiecie sie z lektury.

Zagraj ze mną miłość. I inne melodie. Przyjaźń, ale i tęsknota, bezsilność, samotność, ból po rozstaniu. Zemsta. Pasja do muzyki i do tańca. Zachwyt nad pięknem natury. Postaci poruszają się w takt tego, co towarzyszy nam w codzienności. Tego, co dobre i budujące oraz tego, co złe, co burzy.

Co trzeba zrobić, aby się szczęśliwie zakochać? Odpowiedź na to pytanie znajdziesz w powieści.

„Ostatnia tajemnica” – Anna Ziobro (patronat Mamy Dropsa)

Read More
ostatnia tajemnica 3d

Anna Ziobro, Ostatnia tajemnica, Wydawnictwo Dragon 2024.

Patronat Mamy Dropsa

Współpraca reklamowa z Wydawcą.

Każdy człowiek ma jakąś przeszłość to oczywiste. Wyobrażam to sobie jako naszyjnik z pereł, ciąg nawleczonych na nitkę wydarzeń. 

Marie Lucas, Między teraz a wiecznością

28 lutego Anna Ziobro oddaje w ręce czytelników swoją dziewiątą powieść „Ostatnia tajemnica”. Autorka dała się poznać jako specjalistka od emocji, bo jej książki dotykają duszy, skłaniają do refleksji i przepracowania w sobie poruszanych spraw, problemów. W każdej powieści Pisarka pochyla się nad trudnymi społecznie tematami. Ma jeszcze jedną zasadę, że nie ocenia swoich bohaterów, nie komentuje ich postępowania, ale wkłada ogrom pracy w ich wykreowanie. 

Nie ma ludzi idealnych. Nikt z nas nie jest śnieżnobiały, chociaż często chcielibyśmy tak o sobie myśleć. Wszyscy składamy się z szarości, tylko niektórzy z jaśniejszych, a inni z ciemniejszych odcieni.

Śliczna okładka kusi, woła czytelników, by wziąć książkę do ręki i zagłębić się w lekturze. Słoneczny dzień i piękna dziewczyna z walizką w ręku wybiera się na spotkanie… z przygodą. Jednak napis: Historia o tym, że sekrety mogą mieć niszczycielską moc, ale zawsze jest nadzieja na pojednanie sugeruje, że będzie poważnie o ważnych problemach. Tytuł składa się tylko z dwóch wyrazów, ale, jak to u Autorki bywa, kryją one zapewne wiele znaczeń. Inspiracją były przeżycia osobiste i pragnienie podróży w czasie, cofnięcia się do przeszłości i osadzenia akcji w latach 60.ub.wieku. To czasy mojego dzieciństwa. Lubię, gdy przeszłość miesza się z teraźniejszością, to wzmaga emocje i rozbudza ciekawość, co się wydarzy dalej. Anna Ziobro podarowała czytelnikom wielowymiarową powieść. 

Najważniejszy wątek dotyczy śmierci, czyli tego co nieuchronne. Mimo nieuchronności zawsze jest nie na miejscu, zawsze nie w porę, za szybko. Przychodzi, zabiera, zostawia ból i pustkę, której nic nie wypełni. Historia chłopaka Mikołaja, przyjaciela Sandry wywoła wiele czytelniczych łez. Sabina Lenecka, główna bohaterka, u schyłku swojego życia w związku z zaawansowanym wiekiem i pogorszeniem się stanu zdrowia podjęła trudną, ale  konieczną decyzję o przeniesieniu się do hospicjum. Przy życiu trzymała ją jedynie myśl o zobaczeniu wnuczki Heike, mieszkającej w Niemczech. Napisała do niej list i czekała niecierpliwie na odpowiedź.  Spakowała więc swoje życie do walizek i taksówką w towarzystwie uprzejmego Artura odbyła ostatnią przejażdżkę po ukochanym mieście Przemyślu. Sabina powierzyła miłemu taksówkarzowi specjalną misję – sprawdzanie skrzynki na listy przy domu. W nowym miejscu poświęca czas na wspomnienia. Zwłaszcza myśli z dawnych czasów były w niej wciąż żywe: zdarzenia, ludzie, miejsca, dawną Warszawę i zmieniający się na jej oczach Przemyśl, przywoływała w myślach swojego męża Kazimierza, syna Piotra, synową Ulser i wnuczkę Heike, którą widziała jedynie w snach. Kobieta była samotna, ponieważ mąż ,typ niebieskiego ptaka, wybrał pracę a drogi jej syna i synowej rozeszły się przed laty. A przyczyną stała się rodzinna tajemnica, której tak pilnie strzegła synowa, wybierając miłość do męża. jej życie z Piotrem było tego warte. Czy uda się ją rozwikłać przed śmiercią Sabiny? Dlaczego jedyny syn zerwał z matką wszelakie kontakty? Czy Heike zdąży spotkać się z babcią? 

Anna Ziobro pokazała w powieści, jak wyglądało życie pacjentów w hospicjum. Byli zwykle skazani na samotność, bowiem bliscy nie mieli czasu na odwiedziny. Byli zdani na obecność personelu i wolontariuszy. Eliza, wolontariuszka przeżywała śmierć pana Franciszka, między nimi wytworzyła się bardzo mocna więź emocjonalna. Oszczędziła pacjentowi samotności, której tak bardzo się bał szczególnie w chwili śmierci. W hospicjum pracowała jej przyjaciółka Martyna. Eliza odwiedzała Sabinę, przynosiła i czytała jej książki.

Podarowany Arturowi kluczyk od skrzynki listowej z serduszkiem spełnił ogromna rolę w małżeństwie Artura i Elizy. Ten rekwizyt sprawił, że przeżywający kryzys, oddalający się od siebie małżonkowie odnaleźli się i zaczęli zacieśniać, ocieplać relacje ze sobą i z córką, nastolatką, która także przeżywała okres buntu. Martyna miała rację, że tylko szczera rozmowa może uratować małżeństwo, bo sekrety i niedomowienia mogą wszystko schrzanić. Nie buduje się niczego na kłamstwie.

Jak sugeruje tytuł, jest to także książka o sekretach i tajemnicach. Stare rodzinne historie i niewyjaśnione sprawy są zawsze intrygujące i pociągające same w sobie. Każdy z bohaterów je przechowuje w swoim sercu. Niełatwo się było nimi dzielić. Piotr, syn Sabiny mówił, że przeszłość nosi się w sercu, ale żeby dalej żyć, trzeba się od niej odciąć. Czy Piotr potrafił zbudować na mocnym fundamencie życie z Ursel? Czy był szczęśliwy z Niemką? Ursel przez lata przejęła kontrolę nad korespondencją i strzegła rodzinnej tajemnicy, zapisanej na karteczce, nie wyjawiając jej nawet swojemu mężowi. Czy Piotr bał się prawdy? Czasem niewiedza wydaje się najwygodniejszym rozwiązaniem. Ten sekret niszczył życie Sabiny i synowej przez trzydzieści lat. A Sabina pragnęła przed śmiercią pozamykać wszystkie sprawy, aby spokojnie wyruszyć w ostatnią drogę. Jedynie ostatnia jej tajemnica mogła zostać ujawniona po jej śmierci. W tej kontrowersyjnej kwestii czytelnik sam musi zająć stanowisko.

W pewnych okolicznościach ludzie są gotowi zrobić wiele, by utrzymać przy sobie tych, których kochają.

Poruszył moje serce wątek związany ze wspomnieniami wojennymi. Akcja powieści rozgrywa się w Niemczech, bohaterki noszą niemieckie imiona – Ursel i jej córka Heike. Babcia Ursel pracowała podczas wojny w szpitalu polowym. Znienawidziła wojnę, ponieważ widziała, jak zmienia w piekło życie zwykłych ludzi i zaciera granicę pomiędzy dobrem i złem. Mimo wojennej rzeczywistości młodzi ludzie potrzebowali miłości i to było ogromnie wzruszające. Niemiecka pielęgniarka zakochała się w polskim pacjencie – nie było w tym nic zdumiewającego. Sabina nie pamiętał swoich rodziców. Tata został wywieziony na przymusowe roboty do Niemiec zanim córka przyszła na świat. Nigdy nie wrócił. Mama zmarła tragicznie, potrącona przez Niemca podczas łapanki, gdy dziewczynka miała zaledwie roczek. Zajęli się nią ciotka z wujkiem. 

Atutem powieści jest wartka akcja, jej nagłe zwroty – Autorka żongluje wręcz emocjami czytelników, a przeplatanie przeszłości z teraźniejszością buduje napięcie i wzmaga ciekawość. Na uwagę zasługuje też styl i emocjonalny język. Anna Ziobro świetnie wykreowała bohaterów, ich historie, ukazała bogate życie wewnętrzne  i stworzyła ciekawe portrety psychologiczne. Nie są idealni, przez to prawdziwi. Przecież nie ma ludzi idealnych, o czym wspomniałam na początku. Wywołują cały wachlarz emocji od sympatii, współczucia, wzruszenia poprzez irytację, złość. Pokochałam całym sercem Sabinę –  wspaniałą i silną kobietę, czekającą na męża żonę, samotną matkę, dla której syn był całym światem, przyjaciółkę szwagierki Marty i przyjaciółkę „na ostatniej prostej” Felicji w hospicjum. Pozostawiła po sobie trwały ślad na ziemi za to, że nie straciła nadziei, za to, że ktoś poświęcił jej trochę własnego czasu. Została po niej walizka, która wzbudzała ciekawość swoją zawartością. Czy zawierała jeszcze jakieś tajemnice?

Odpowiedź czeka w powieści. Wystarczy otworzyć walizkę. A właściwie książkę, do czego z całego serca zachęcam. 

„Ostatnia tajemnic” Anny Ziobro – kto powinien sięgnąć po tę książkę?

  • Miłośnicy prozy autorki
  • Czytelnicy powieści, których akcja rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych
  • Osoby chętnie sięgające po literaturę obyczajową