„Kim jesteś, Saro?” – Agata Sawicka (patronat Mamy Dropsa)

Agata Sawicka, Kim jesteś, Saro?, Wydawnictwo Szara Godzina 2026.

#MamaDropsaCzytapatronat medialny

Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Wydawcą.

Dla Agaty Sawickiej niezwykle ważne są: tożsamość, rodzinna historia, pamięć o pochodzeniu i przodkach. Autorka dała temu wyraz w swoich powieściach. 10 lutego ukaże się kolejna – „Kim jesteś, Saro?”. Cieszę się ogromnie, że mogę być jej patronką.

Pisarka zapewne zaskoczy wielu czytelników swoim pomysłem na fabułę, na świetną kreację bohaterów i ich historii. Pojawi się tu bohaterka, która na skutek wypadku samochodowego straci pamięć, swoją tożsamość. Nie wie, kim była, jak żyła przed wypadkiem. Kobieta bez imienia. Obca dla siebie. Nikt jej nie szuka. Aby zacząć żyć od nowa, musi odnaleźć prawdę o sobie. Bohaterkę prześladuje koszmarny sen, w którym ucieka przed nieznajomym mężczyzną. Ogarnia ją paraliżujący strach, bezradność. Sara – to imię nadała bohaterce pielęgniarka. Po wyjściu ze szpitala trafiła do ośrodka dla bezdomnych. Jednak tam nie czuła się tam bezpiecznie i znalazła dla siebie schronienie w niezwykłym miejscu – starej chatce na terenie przepięknego ogrodu parafialnego w zamian za pielęgnowanie roślin. Los się jednak do niej uśmiechnął, bowiem Sara stopniowo zaczyna odzyskiwać tu spokój, znajduje ukojenie wśród bujnie rosnącej roślinności. Stara, drewniana chatka to klimatyczne miejsce z duszą, z frapującą historią. Kto mógł tam kiedyś mieszkać? 

Ogród, w którym mieszkam, codziennie odsłania przede mną inne oblicze. Niby obeszłam go już z każdej strony, a jednak za każdym razem coś innego przykuwa moją uwagę. Raz jest to roślina, która po nocy rozkwitła, innym razem gałęzie, które splatając się, tworzą niesamowitą kompozycję, albo słoneczne promienie padające na taflę stawu pod takim kątem, że sprawia to doprawdy magiczne wrażenie. Nazywam ten ogród „tajemniczym”, bo skrywa on wiele ciekawych zakątków. Moim ulubionym jest niepozorna ławeczka osłonięta częściowo gałęziami wierzby płaczącej, które tworzą nad nią naturalny baldachim. Mam wrażenie, że to nie ja panuję nad tym ogrodem, lecz to on wszystkim kieruje, codziennie zwracając moją uwagę na coś innego.

Agata Sawicka w wywiadzie wyznała, że wierzy w nieustanne przenikanie się ze sobą dwóch światów: teraźniejszości z przeszłością. Człowiek nie pojawia się na świecie znikąd, ma swoją przeszłość, przodków, tożsamość, jednocześnie kształtuje swoje życie i częściowo wpływa również na przyszłe pokolenia.

W chatce często towarzyszy Sarze zapach jaśminowca i nawiedzają kolejne dziwne sny, w których poznajemy niesamowitą historię znajomości i miłości Ziemowita oraz Anny. Opowieść o samotności, która potrafi być brzemieniem, o miłości, która potrafi odmienić życie mężczyzny – obudzić z letargu, by doświadczać życia i wreszcie o lękach o przyszłość. Ziemowit dla Anny był kimś, a ona stała się dla niego wszystkim. Aż pojawił się Piotr…Odtąd w powieści będą się przeplatać teraźniejszość z przeszłością (1946 rok), co ogromnie wzmaga ciekawość i lawinę emocji podczas lektury. Ten wątek romantycznej i zarazem tragicznej miłość skradł moje serce. Myślę, że każdej postaci czytelnik odnajdzie cząstkę siebie. Sara odnosiła wrażenie, że żyła na pograniczu dwóch światów. To było takie metafizyczne.

Znowu mi się to zdarzyło… Łapię się za głowę i masuję skronie. Pamiętam, że kiedy weszłam do domu, poczułam ten charakterystyczny zapach jaśminowca, a potem padłam na łóżko i straciłam nad sobą kontrolę. Nie wiem, czy to był sen, mara, czy cokolwiek innego, ale znowu widziałam Annę i Ziemowita. Słyszałam, o czym rozmawiali. Przeżywałam ich emocje jak własne. Rozglądam się po wnętrzu, szukając śladów przeszłości. Czy to tutaj mieszkali Anna i Ziemowit?

W życiu Sary pojawiło się dwóch bohaterów – najpierw Michał a potem br. Hubert, zakonnik. Obu dziewczyna z tajemniczą przeszłością dużo zawdzięcza. Jakie emocje w niej budzą”? Nie, nie zdradzę już nic więcej. Dodam tylko, że Michała nie polubiłam. Coś mi w nim nie pasowało… Natomiast br. Hubert, opiekun pawi w ogrodzie pojawiał się przy Sarze zawsze wtedy, gdy cos jej zagrażało. Zachowywał się tak, jakby jej strzegł. Czy tak się zachowuje zakonnik? Tajemniczy bohater, skomplikowany gość. Bohaterowie pojawili się w najbardziej mrocznym wątku powieści, którym Agata Sawicka niesamowicie mnie zaskoczyła. Nie znałam autorki od tej strony, ale było to konieczne przy pochyleniu się nad trudnym tematem przemocy, jej różnorodnych form. Toksyczne relacje między bohaterami wzbudzają lawinę emocji. Ich realistyczne opisy są przejmujące. Pisarka pokazała, że właśnie trauma może się stać naszą siłą. 

Agata Sawicka fenomenalnie połączyła w powieści elementy obyczajowe, psychologiczne i sensacyjne. Dała się poprowadzić bohaterom, swojej wyobraźni oraz całej palecie emocji i uczuć. Powstała najbardziej tajemnicza i mroczna z jej powieści, którą będziecie urzeczeni jak i ja. Do końca udało się autorce utrzymać mnie w niepewności, co tak naprawdę łączy Sarę i Annę? Czy na pewno Sarę i Annę? A może o inną relację tu chodzi?

Przekaz tej powieści jest jasny i napawa nadzieją.  Człowiek ma zawsze tyle siły, ile jest mu potrzebne, by stanąć na nogi i stawić czoło przeciwnościom losu. W miłości nie ma miejsca na zniewolenie. Niełatwo jest oddzielić prawdziwą miłość od tej, która krzywdzi. W życiu nie ma przypadków. Wszystko dzieje się po coś. Trzeba wierzyć w przeznaczenie. Każda rodzina ma jakieś tajemnice i duchy przeszłości. 

 Czasami przeszłość łączy się z teraźniejszością w tak niesamowity sposób, że z pozoru dwa niezależne elementy tworzą spójną całość układanki. Ale żeby ją zrozumieć, trzeba najpierw odnaleźć klucz, który każdy nosi w swoim sercu.

Atutem powieści jest także styl i język – obrazowy, emocjonalny, w opisach pełen środków poetyckich. W ogrodzie dzięki kreatywności Sary można odnaleźć wiele cennych drogowskazów życiowych zamieszczonych na tabliczkach. Kilka z nich zacytuję: 

Wszystkie drogi prowadzą do tego, czego szukasz całym sercem.

Nie ma co żałować przeszłości, trzeba łapać szanse teraźniejszości.

Każdy potrzebuje czasem odrobiny wolności, jak kwiat swobodnie rozkwitający w ogrodzie osoby, która go pielęgnuje.

Z całego serca dziękuję Agacie Sawickiej za poruszającą opowieść o pięknej dziewczynie z tajemniczego ogrodu. Spotkanie ze wszystkimi bohaterami to dla mnie niezapomniane przeżycie. Bardzo lubię, gdy akcja powieści toczy się dwutorowo. Autorka połączyła przeszłość z teraźniejszością po mistrzowsku. Dzięki zastosowaniu paralelizmu kompozycyjnego łatwiej czytelnikowi dostrzec analogie i kontrasty między postaciami połączonymi starą chatką z duszą – Ziemowit, Anna i Piotr oraz  Michał, Sara i Hubert. 

Cieszę się ogromnie, że mogę patronować powieści. Dziękuję Autorce i Wydawnictwu Szara Godzina za zaufanie.

„Leśniczówka cudów” – Agata Sawicka (patronat Mamy Dropsa)

Agata Sawicka, Leśniczówka cudów, Wydawnictwo Dragon 2025.

#MamaDropsaCzyta – patronat medialny

Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Wydawcą

Agata Sawicka w swojej pierwszej świątecznej historii zabiera nas do Leśniczówki cudów, gdzie w otoczeniu zaśnieżonych gór snuje opowieść o przebaczeniu i uczuciu, rodzącym się na gruzach złamanych serc. W końcu święta to czas, kiedy cuda stają się możliwe!

Agata Sawicka podarowała czytelnikom „Leśniczówkę cudów”, dziewiątą powieść, spełniając tym samym marzenie o powieści świątecznej. Śliczna okładka zachęca do sięgnięcia po książkę. Chciałabym się znaleźć zimą w tak pięknych okolicznościach przyrody – w leśniczówce otulonej śnieżnym puchem i lasem, przykrytym śnieżną kołderką. Krajobraz jak z bajki, pełen magii. 

To poruszająca serce opowieść o wybaczeniu, nie tylko drugiemu człowiekowi, ale przede wszystkim sobie. Agata Sawicka zaprasza czytelnika do podróży w głąb serc Lilianny i Gabriela, do ich bolesnej przeszłości. Jest to konieczne, by uleczyć ich rany i przeżyć bożonarodzeniowy cud.

Lilka urodziła się w szczęśliwej i kochającej rodzinie. Los bywa okrutny , bowiem ich szczęście prysnęło jak bańka mydlana. Dziewczynka spędziła sporą część dzieciństwa w domu dziecka. Nie mogła się pogodzić z tym, że jej rodzinę spotkała ogromna tragedia. Żyła pełna żalu, gniewu i nienawiści do mężczyzny, który zniszczył jej życie. To pomogło jej przetrwać w domu dziecka, gdzie obmyślała plan zemsty. Czuła się potwornie zraniona i złamana, ale stała się silna i niezależna, budując mur wokół siebie. Miała cichą nadzieję, że jeszcze kiedyś poczuje magię świąt, ich radosną atmosferę i rodzinne ciepło. Pani detektyw pomogła jej znaleźć adres znienawidzonego mężczyzny. Lilka podjęła szybką decyzję, by wkroczyć z butami w jego życie, by się zemścić.

Gabriel Lewandowski, po dość burzliwej przeszłości i karierze budowanej na krzywdzie innych w Warszawie gdy sięgnął dna, odbił się i zaszył się w położonej pośrodku lasu leśniczówce dziadka. To jakby dar od Boga. Uznany był we wsi za dziwaka i samotnika, który lubił malować na drewnie. Lilka też odziedziczyła po mamie pasję malarską. Wróg zrobił na dziewczynie dobre wrażenie – gościnny, opiekuńczy. Wynajął jej pokój na poddaszu… Serce odniosło zwycięstwo nad rozumem.

Połączyło ich to, że w ich sercu nie było miejsca na miłość – kochać i być kochanym. Tajemnicza, krucha i zagubiona Lilka wniosła do leśniczówki, do smutnego i pustego życia Gabriela powiew świeżości, dobroci i nadziei.

Jako leśniczy doskonale znał teren, którym się opiekował. Chodził na długie spacery, najczęściej tam, gdzie nie biegł żaden szlak. Dzika przyroda i miejsca, których nie odwiedzali turyści, szczególnie go przyciągały. Jednym z nich była mała polanka na szczycie wzniesienia, skąd roztaczał się doskonały widok na góry. W dole natomiast znajdował się niewielki, otoczony skałami „Wąwóz Janosika” – jak zwykł nazywać to miejsce. Inspirowało go ono pod każdym względem. Często je malował. Tu odpoczywała jego dusza. 

Gdy już się ogarnęła, wyjrzała przez okno i aż westchnęła z zachwytu. Znajdowała się w samym środku lasu. Drzewa kołysały się na wietrze, a promienie słońca nieśmiało przebijały się przez ich gałęzie. Wokoło leśniczówki rosły również świerki, które dodawały okolicy uroku i przypominały o nadchodzących świętach. W całym tym krajobrazie brakowało jeszcze tylko śniegu. Nagle Lilka drgnęła. Pośród drzew dojrzała biegnące sarenki. Dostojnie przebierały długimi, chudymi nóżkami, a po chwili zniknęły za pagórkiem. Dziewczyna miała ochotę jak najszybciej znaleźć się na zewnątrz i pobiec w siną dal jak zwierzęta. Zresztą spacer o poranku dobrze by jej zrobił.

Opisy przyrody są jak z bajki – pełne metafor, epitetów. Pozwalają złapać oddech od frapujących losów postaci.

Las, terapia naturą układała ich myśli, uspokajała i leczyła ich wyzbyte uczuć wyższych serca. Lilka pragnęła od nowa nauczyć się kochać świat i dostrzegać jego piękno. Przypominały się jej słowa mamy: bądź zawsze sobą, bo to jest najwspanialszym darem, jakim możesz obdarzyć siebie i innych.

W głębi serca Gabriela tlił się malutki ognik, potrzeba i pragnienie miłości i bliskości drugiego człowieka, odrobina nadziei na szczęście. To Lila obudziła z marazmu jego duszę i wprowadziła do życia światło. Z każdym dniem było coraz bliżej do świąt Bożego Narodzenia – niezwykłego czasu, w którym nikt nie powinien być sam. Leśniczówka dzięki obecności dziewczyny stała się prawdziwym domem pachnącym pysznym obiadem, pienikami, radością. Gabriel zaczął tu żyć na nowo, uruchamiały się jego emocje. Czy bohaterowie dadzą sobie szansę i pójdą za głosem serca?

Niezwykłość Bożego Narodzenia polega na cudach, które dzieją się w ludzkich sercach, na odnajdowaniu drogi do drugiego człowieka, na dzieleniu się miłością.

Święta to czas, w którym cuda stają się możliwe. Myślą przewodnią tej historii było przebaczenie, nie tylko drugiemu człowiekowi , ale również samemu sobie. To jest trudny proces, wymagający dużo pracy i sporo odwagi. Jest jednak możliwy. Agacie Sawickiej znakomicie się udało to pokazać. Namalowała słowami i całą paletą emocji dwa portrety psychologiczne i niesamowite historie Lilki i Gabriela. W leśniczówce, która podczas świąt zamieniła się w świąteczny domek, dzieją się cuda. 

Leśniczówka zmieniła się nie do poznania. Dach okalały srebrzyste lampki, które idealnie komponowały się ze śnieżną bielą dookoła. Drzwi wejściowe do leśniczówki otoczone były zieloną girlandą i złotymi lampkami, a w oknie na poddaszu świeciła się duża betlejemska gwiazda. Na ganku przed wejściem stały dwie średniej wielkości choinki ozdobione kolorowymi bombkami i światełkami.

Autorka pochyliła się nad ważnym problemem poruszającym serce porzuconego człowieka, oddanego przez rodzinę do szpitala. Zaopiekowali się panem Antonim Lilka i Gabriel, zabrali go do domu na święta. W leśniczówce ich gość po raz pierwszy od śmierci żony poczuł prawdziwą świąteczną atmosferę. Każde z nich odczuło istotę tych świąt bardziej niż kiedykolwiek. Najsilniejszą więź bowiem tworzą ludzkie serca. Niełatwa była ich droga. Jeszcze wiele się wydarzyło.

Rozczulający był dla mnie wątek psa Wilka, który znalazł dom w leśniczówce. Dołączył do bohaterów boleśnie doświadczonych i pokiereszowanych przez los, ale bogatszych o wzajemną obecność i dar przyjaźni. Teraz los postanowił posklejać cztery złamane serca, dać im szansę na lepsze życie. A przede wszystkim otworzyć ich cierpiące serca na miłość. Wlać w nie wiarę i nadzieję na lepsze jutro.

Polecam Wam napisaną sercem przez Autorkę powieść świąteczną, która przypomni nam, co tak naprawdę jest ważne w przygotowaniu świąt Bożego Narodzenia. Niech w naszych domach zadzieją się cuda. Jeszcze za wcześnie, aby zacytować na zakończenie życzenia z pasterki. Wrócę do nich bliżej świąt.

Dziękuję, Agato, za tak pełną emocji powieść, która skłoniła mnie do wielu refleksji, przemyśleń, wywołała cały wachlarz emocji i uczuć podczas lektury. Moim skromnym zdaniem to doskonały materiał na scenariusz filmu świątecznego. 

Dziękuję serdecznie Autorce i Wydawnictwu Dragon za zaufanie i powierzenie patronatu medialnego nad powieścią. Niezwykle sobie cenię twórczość Pisarki.