„Kalendarz adwentowy 2” – Jolanta Kosowska & Marta Jednachowska (#MamaDropsaCzyta)

Jolanta Kosowska, Marta Jednachowska Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu, Wydawnictwo Novae Res 2025. 
#MamaDropsaCzyta

tekst powstał w ramach współpracy z Wydawcą

Za oknem jeszcze zimowa aura towarzysząca mi podczas czytania w weekend, więc pora na podzielenie się refleksjami po lekturze powieści znakomitego Duetu Mamy z Córką, czyli Jolanty Kosowskiej i Marty Jednachowskiej „Kalendarz adwentowy 2. Dwanaście dróg do domu”. To będzie najpiękniejsza i poruszająca serce zimowo-świąteczna opowieść tej zimy o magii świąt Bożego Narodzenia. Można ją kupić zamiast kalendarza adwentowego z czekoladkami i czytać po rozdziale na każdy dzień Adwentu. Książka zawiera ważny przekaz, który nam uświadomi, co tak naprawdę jest ważne  w przygotowaniu do świąt Bożego Narodzenia. Otuli nas świątecznym klimatem bez względu na aurę za oknem. 

Autorki zdefiniowały w powieści pojęcie dom i rodzina. Uświadamiają czytelnikom, że dom i rodzinę tworzą ludzie, których nie zawsze łączą więzy krwi, ale wspólnie spędzony czas, przeżycia i emocje. 

Poznajemy tu dalsze losy dwanaściorga wyjątkowych wychowanków domu dziecka przy ulicy Zimowej po upływie dwudziestu lat. Każde z nich z plecakiem wyposażonym przez wychowawców i opiekunki we wskazówki, drogowskazy życiowe, doświadczenia i cały wachlarz emocji wyruszyło własną drogą w dorosłe życie. Dwanaście różnych dróg do stworzenia swojego domu. Niektórzy kroczą drogą zgodnie ze swoją pasją, zainteresowaniami, innym niekoniecznie to wyszło, bo zboczyli z drogi. Jedni chcą po latach wrócić do przeszłości, inni z kolei chcą się od niej odciąć, zapomnieć. Mają ku temu swoje powody.

Kiedy Grażyna, ich wspaniała opiekunka, której podopieczni tak wiele zawdzięczali, trafiła do domu opieki Willa w Różanym Ogrodzie , nadarzyła się doskonała okazja do spotkania po latach. Opiekunka traciła pamięć, jej stan zdrowia się pogarszał. Samotność i wyobcowanie dawały się we znaki kobiecie. A może spotkanie z wychowankami sprawi jej radość? A może to jedyna taka okazja, by okazać jej wdzięczność za otrzymane od niej w dzieciństwie dobro? Maria i Jagoda podjęły decyzję o odnalezieniu wszystkich i zorganizowaniu świątecznego spotkania po latach.

Jest to także doskonała okazja do wspomnień, do odbudowania lub zacieśnienia relacji, które w ciągu dwudziestu lat się rozluźniły. Każdy poszedł w swoją stronę, miał własne życie, a czas galopował. Niektórym z nich to właśnie Grażyna pomogła wejść łagodnie w dorosłe życie. Kibicowała im, podnosiła na duchu, dzieliła radości i troski. A oni ją zawiedli, bo w natłoku codziennych spraw zapominali o sobie, o telefonach do opiekunki. Czy da się te relacje naprawić?

Raptem Maria poczuła się jakoś dziwnie. Niewiele wiedziała o losach innych wychowanków z domu dziecka przy ulicy Zimowej. (…) Życie pognało. Każdy poszedł w swoją stronę. O losie dawnych mieszkańców domu przy ulicy Zimowej nic nie wiedziała. Coś poszło nie tak, bo kiedyś sobie obiecywali, ze będą dla siebie jak rodzina, ze zawsze będą się wspierać. To właśnie Grażyna potarzała im często, że jedną z rzeczy, które wyniosą z domu dziecka, będzie ich przyjaźń na całe życie. Mówiła, ze to skarb, który da im poczucie bezpieczeństwa, ze to jedno z bogactw, które ma niewielu, bo niewielu ma jedenaście bratnich dusz.

Czas Adwentu przypominał bohaterom o kalendarzach adwentowych, które dostali w domu dziecka i nazywali je „pogłębiaczem i dopełniaczem radości”. Kupowali je z rozrzewnieniem, z radością swoim bliskim. To takie cudowne przygotowanie do świąt! 

Szymon, Karol, Natalia, Olga, Justyna, Telemach, Maurycy, Zosia, Jagoda i Maria – dwanaścioro podopiecznych. Zapewne jesteście ciekawi, co u nich po dwudziestu latach. Nie, nic Wam nie zdradzę, żeby nie odbierać emocji i uczuć podczas czytania. Prze organizatorkami nie lada wyzwanie: znaleźć wszystkich, skontaktować się i stworzyć razem niepowtarzalne święta dla siebie i dla Grażyny. Wspaniały pomysł!

Ależ to były emocje podczas spotkań z bohaterami po latach. Wychowano ich tak samo, To dom dziecka ich ukształtował, zawdzięczali opiekunkom tak wiele, pamiętali rady Grażyny, ale niektórzy z nich jakby należeli do zupełnie innego świata. Natomiast inni nie zapomnieli, że dzięki niej odważnie, z podniesioną głową weszli w dorosłe życie, by spełniać swoje marzenia i rozwijać pasje. 

– Pamiętasz, Grażyna zawsze mówiła, że tak długo jest się w porządku, jak długo można sobie samemu w lustrze spojrzeć w oczy.

Nie tylko Grażyna potrzebowała wsparcia, pomocy. Potrzebował jej także Karol, zmagający się z chorobą. Niesamowicie wzruszył mnie wątek tego bohatera i reakcja pozostałych., niosących pomoc. To jakby cuda Bożonarodzeniowe działy się już w Adwencie. 

W każdym człowieku są ogromne pokłady dobra, czasami trzeba je tylko odkopać.

Pamiętacie jednego z wychowanków, który czuł się bogaczem, bo miał za co dziękować? I dalej jest bogaczem, czerpiącym z życia pełnymi garściami. Inni nauczyli się od niego, że warto cieszyć się z drobnych rzeczy, które zebrane razem tworzą szczęśliwe życie.

Ale są i tacy, co zmagają się z różnymi problemami, z samotnością, rezygnacją z pasji, natomiast nie ma wśród nich przegranych. Odbudowanie relacji pomoże im uporać się z tym, co ich trapi. Nie będą już sami, bo mogą liczyć na wsparcie i obecność przyjaciół. Święta przecież mają swoją moc!

Ich dom dziecka na Zimowej był wyjątkowy, wyrośli na niesamowitych ludzi. 

To niesamowita powieść, jestem pod ogromnym jej wrażeniem i pełna podziwu, uznania dla Autorek. Są lekarkami duszy, dają nadzieję, radość wzruszenie. Uświadamiają, co tak naprawdę jest ważne: rodzina, obecność drugiego człowieka, przyjaźń, kontakt z najbliższymi, pielęgnowanie więzi. Liczą się także emocje i uczucia. Należy także pamiętać, że przeszłość to nasze korzenie. 

Zachęcam Was do sięgnięcia po ten niezwykły Kalendarz adwentowy, gdzie każdy znajdzie coś i dla siebie.

Wydawnictwu i Autorkom dziękuję serdecznie za egzemplarz recenzyjny.

„Świąteczna zamiana” – Daria Kaszubowska&Natalia Przeździk

Daria Kaszubowska i Natalia Przeździk, Świąteczna zamiana, Wydawnictwo Dobre Strony 2025.

Tekst powstał w ramach współpracy z Wydawcą – powieść wysłuchałam w serwisie Audioteka

Coraz bliżej święta, półka z okolicznościowymi powieściami napoczęta. Zaczęłam od naprawdę dobrych stron. Choć motyw zamiany rolami, miejscami jest znany widzom komedii romantycznych czy familijnych od lat, książka daje większe pole manewru. Autorowi, by przekazać emocje bohaterów, i czytelnikowi, którego wyobraźnia pracuje na najwyższych obrotach. 

„Świąteczna zamiana”, czyli pierwsze wspólne literackie dziecko Darii Kaszubowskiej i Natalii Przeździk to obietnica śmiechu i wzruszeń. Rozrywki na wysokim poziomie i refleksji nad kobiecym życiem.

Blanka i Nina są bliźniaczkami. Podobne jak dwie krople wody. Ich podobieństwa kończą się na wyglądzie zewnętrznym. Blanka to stateczna matka i żona, która mieszka pod jednym, góralskim dachem z teściową z piekła rodem. Poświęca się wychowywaniu dzieci i pomaga matce męża w prowadzeniu pensjonatu w Zakopanem. Czas dla siebie? Przestrzeń dla pasji? Blanka zapomniała, co się kryje pod tymi pojęciami. Kocha swoich bliskich. Jest wrażliwa, pełna ciepła, robi wszystko, by tworzyć przytulny dom. Ale w pewnym momencie nawet dobre dusze, z sercem na dłoni dla innych, przestają mieć siłę do dźwigania plecaka ze swoim światem, wyzwaniami codzienności i problemami… Będąc kucharką, praczką, sprzątaczką, nianią, szoferem jednocześnie Blanka zapomniała o tej najważniejszej funkcji. Zapomniała, że jest kobietą. Zmęczona. Przytłoczona – nie tylko opieką nad Marysią i Stasiem oraz ukochanym (tak, jej mąż się zachowuje, jakby wymagał opieki, a właściwie wyręczania), ale i podejściem teściowej (szanowna mamusia zaprasza na kawki niedoszłą synową i na każdym kroku podkreśla, że Blanka do niczego się nie nadaje). Kiedy dochodzi do kolejnej kłótni, ma wrażenie, że znalazła się przy ścianie…

Wtedy z pomocą przychodzi Nina, jej bliźniaczka. Proponuje zamianę miejscami w okresie przedświątecznym. Powrót do domów? W Wigilię! To przecież początek świąt. I czas, kiedy w życiu człowieka dzieją się prawdziwe cuda…

Nina jest przeciwieństwem swojej siostry. Singielka, robi karierę w korporacji i mieszka w apartamencie w Trójmieście. Zobowiązania? Jeśli dobrze pamiętam, to kredyt. I opieka nad rybkami. Często spotyka się z przyjaciółmi, gra w planszówki, je surowe ryby i pije wino. Życie singielki. Życie, które na dwa tygodnie ma stać się życiem Blanki…

Czy zamiana się wyda? Kto jako pierwszy odkryje, że Blanka przemierza nadmorskie uliczki, a w Zakopanem zameldowała się Nina? To tylko dwa z wielu pytań, które motywują czytelnika do pożerania wręcz tej lektury!

Powieść się pochłania. Ciekawość, jak potoczą się losy sióstr w trakcie zamiany i po powrocie na swoje miejsca, więc zżera. Ja, zanim w ramach współpracy reklamowej, otrzymałam egzemplarz od Wydawcy, wysłuchałam jej w serwisie Audioteka. Była czytana przez dwie lektorki – to był strzał w dziesiątkę!

Pierwszoosobowa narracja prowadzona przez siostry. Czy autorki się podzieliły i jedna opisywała przygody Niny, druga Blanki? Nie wiem. Każda z sióstr ma swój styl. Nina? Język konkretny, dosadny. Blanka? Język pełen czułości. Nina? Zachwyca się górami, majestatem Tatr. Tym przypominała mi Natalię Przeździk, góralkę z wyboru. Blanka? Poznaje historie Kaszub, co od razu przywodzi na myśl pióro Darii Kaszubowskiej. Czy mam słuszne skojarzenia? Kto wie – tylko Autorki!

Pod płaszczykiem komedii romantycznej, pełnej humoru i siostrzanej miłości, Daria Kaszubowska i Natalia Przeździk przemycają znane w świecie prawdy, ale często zapominane. Nie krytykują kobiet, których pracą (no właśnie, pracą!) jest prowadzenie domu i wychowywanie pociech. Autorki podkreślają, jak ważne są ich codzienne obowiązki. I jak ważne jest to, by się w tym nie zatracić. Nie zapomnieć o sobie. O swoich pasjach. Czasie dla siebie nie tylko na toalecie. O swoim imieniu, które zastępuje „mama”, „kochanie”, „synowo taka, siaka i owaka”. 

Autorki pokazują blaski i cienie zarówno życia w parze, jak i w pojedynkę. Grupa przyjaciół Niny, ich spotkania w mieszkaniu bohaterki czy w trójmiejskich knajpkach, przypominały mi słynne powiedzenie, że przyjaciele to rodzina, którą samemu się wybiera. Kto wie, może życiowe doświadczenia zachęcą Ninę do tego, by założyć własną rodzinę i doświadczyć piękna macierzyństwa? 

„Świąteczna zamiana” to historia o tym, jak zmieniają się więzi między ludźmi. Jak o te więzi trzeba dbać. Każda relacja jest kwiatem, który trzeba podlewać, dostarczać odpowiednią ilość słońca, a jeśli sytuacja tęgo wymaga – przesunąć w zacienione miejsce. Także ta relacja z samym sobą. 

Blanka i Nina są jak ogień i woda. Czy zamiana utwierdzi ich w przekonaniu, że ich życie jest szczęśliwe? A może pozwoli z innej perspektywy ocenić postępowanie swoje i innych? I wprowadzić w codzienności nie tylko świąteczne zamiany? 

Przygotowania do świąt Bożego Narodzenia przygotowują bohaterki do zmiany swojego serca. Nie tylko od święta. Zapraszam Was do towarzyszenia im w tym procesie. Uśmiech i wzruszenia gwarantowane.