„Wszystko jest możliwe” – Katarzyna Janus (#MamaDropsaCzyta)

Read More
wszystko jest możliwe katarzyna janus

Katarzyna Janus, Wszystko jest możliwe, Wydawnictwo Filia 2020.
#MamaDropsaCzyta

Zapraszam do zapoznania się z moją opinią o siódmej, najnowszej powieści Katarzyny Janus „Wszystko jest możliwe”. Pisarka jest z wykształcenia lekarzem pediatrą, pulmonologiem dziecięcym i specjalistą w rehabilitacji medycznej, uwielbia podróżować. Szczególnie upodobała sobie Włochy, zwłaszcza Toskanię. W jej powieściach część akcji rozgrywa się w krajach, które wywarły na niej duże  wrażenie i chciałaby je przybliżyć czytelnikowi, polecić jako godne zwiedzenia. A jak została Pisarką? Na jednym ze spotkań z przyjaciółkami z liceum padło pytanie: „Pomyślcie dziewczyny, że zaczynacie życie od nowa – i powiedzcie, co chciałybyście robić, ale to musi być pierwsza myśl, która wam sie nasunie”. Pani Katarzyna odpowiedziała, że chciałaby napisać książkę. Urzeczywistniła to marzenie kilka lat później podczas samotnych wczasów w Świnoujściu. Już jako dziecko lubiła uciekać do świata fantazji, bujać w obłokach i pochłaniać książki. Pisanie sprawia jej przyjemność, odstresowuje po pracy w charakterze lekarza. To moje drugie spotkanie z twórczością Autorki, jakiś czas temu przeczytałam książkę „Mam na imię Walentyna”.  Ale do rzeczy!

W najnowszej powieści „Wszystko jest możliwe” Pisarka pragnie nas przekonać, że zgodnie z sugestią zawartą w tytule, wszystko może się zdarzyć, a prawdziwe życie zaczyna się w malowniczych Karkonoszach, gdzie szczęście i miłość mogą czekać tuż za rogiem. Bohaterką jest lekarka Alicja Sadowska, która w wyniku perfidnej intrygi uknutej przez kolegę zostaje pozbawiona prawa wykonywania zawodu na dwa lata. Skrzywdzona,  nie mogła się z tym pogodzić i uciekła do miasteczka w Karkonoszach, gdzie wynajęła mały domek i w towarzystwie przygarniętych zwierzaków: kota Narzekalskiego i psa Mądrali, postanowiła uporządkować swoje życie i znaleźć upragniony spokój. Udało się jej zatrudnić w lokalnej restauracji wśród dobrych ludzi. Zastanawiacie się pewnie, czy Alicja ma szansę rozpocząć nowe, prawdziwe życie w pięknych okolicznościach przyrody i wśród życzliwych sobie ludzi? Zdradzę jedynie, że i mnie i przede wszystkim ją los znowu zaskoczył, stawiając na drodze dwóch jakże różniących się od siebie mężczyzn. Alicja nie myślała o nowej miłości. Ktoś jednak zaplanował jej życie inaczej. Bohaterka będzie musiała dokonać trudnych wyborów… Czy Alicja pokona demony przeszłości, które znowu ją dopadną? Czy odnajdzie szczęście i prawdziwą miłość? Zachęcam do sięgnięcia po tę piękną powieść obyczajową pełną rozmaitych emocji.

W powieści Autorka stworzyła bardzo wyraziste, autentyczne postaci. Poznajemy tu również historię bohatera , który podobnie jak Alicja zmagał się z bolesną przeszłością. Tylko miłość mogła diametralnie odmienić jego życie i nadać mu sens. Dwaj bohaterowie konkurują ze sobą a nawet walczą o serce Alicji. Bohaterce przysparzają wielu rozterek: czy to jest miłość, czy to jest kochanie – jak w piosence. Wśród bohaterów spotykamy czarny charakter, bowiem kieruje się w życiu kłamstwem, szantażem, oszczerstwami, groźbami, graniem na emocjach. Czy za grzechy przeszłości przyjdzie mu zapłacić? Czy los wymierzy mu należytą karę za wszystko, co w swoim życiu złego uczynił? Wzruszyła mnie bardzo piękna postać Joanki- dziewczynki z niepełnosprawnością , która żyje w patologicznej rodzinie, ogromnie zaniedbana. Cieszę się, że los się do niej uśmiechnie. Moją sympatię zdobył także samotny pan Józio, sąsiad Ali, który opiekował się zwierzętami, a potem Joanką

Książkę wręcz pochłonęłam, nie mogłam sie od niej oderwać. Napisana jest lekkim piórem, pięknym, niezwykle plastycznym językiem. Jest podzielona na rozdziały. Akcja toczy sie wartko, często nas zaskakuje swoimi zwrotami. Jest przeplatana niezwykle plastycznymi opisami urokliwych Karkonoszy. Podczas wyprawy w góry, podczas wspinaczki można zostawić wszelkie zmartwienia na górze i uwolnić się chociaż na jakiś czas od trosk i problemów. Poczuć sie znowu lekką, szczęśliwą…

„–Myślę, że patrząc na nie z różnych stron, można sobie wyobrażać zupełnie coś innego. Ale stąd…chyba wyglądają jak dwaj mnisi w długich szatach, którzy dotarli do celu podróży i przycupnęli przy drodze, aby odpocząć. A ta smukła grupa kamieni po prawej wygląda jak młoda piękna kobieta, która zaskoczona obecnością takich świętych mężów właśnie w tym miejscu boi sie poruszyć, żeby ich nie spłoszyć. Zupełnie jakby byli jakąś ułudą”.

Wspominałam na początku o pasji podróżniczej Autorki. Tym razem zabrała nas w literacką podróż do Francji, zwiedzamy z bohaterami Paryż: Montmartre, bazylika Sacre-Coeur, Place du Tertre, pijąc czerwone wino, rozkoszujemy się muzyką (nieodzowny akordeon) i przyglądamy się tańczącej na stole pięknej kobiecie – seksownej, pełnej życia i radości, będącej zupełnie jakby nie z tych czasów; udało się nam także zobaczyć zamek Chambord. Pisarka opisuje zabytki tak plastycznym, pięknym językiem, że bez trudu możemy je sobie wyobrazić, usłyszeć. Ba, ja tam byłam z bohaterami! Zachęcam i Was, by koniecznie wybrać sie latem na wycieczkę do Paryża. To idealna książka na lato, wystarczy leżak, hamak, orzeźwiająca lemoniada, psiak u nóg.

„Wszystko jest możliwe” to poruszająca wszystkie struny duszy powieść o trudnych wyborach, poszukiwaniu szczęścia i miłości, o prawdziwej przyjaźni, o ludzkiej życzliwości, uczynności, wsparciu w trudnych sytuacjach, o tym, że warto mieć w życiu pasję, mimo że niesie ona pewne ryzyko. I wreszcie o tym, że życie bywa nieprzewidywalne i potrafi nas zaskakiwać. Prawdziwa miłość ma wielką sprawczą moc, która może odmienić diametralnie życie i sprawić, że nabierze ono sensu. Bo przecież… wszystko jest możliwe.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Filia za niespodziankę w postaci egzemplarza do recenzji.              

„Szczyty chciwości” – Edyta Świętek (#MamaDropsaCzyta)

Read More
szczyty chciwości edyta świętek

Edyta Świętek, Szczyty chciwości, Wydawnictwo Replika 2020.
Saga: „Grzechy młodości”
#MamaDropsaCzyta

9 czerwca miała miejsce premiera powieści „Szczyty chciwości”, czwartego już tomu niezwykle wciągającej sagi rodzinnej osadzonej w realiach PRL-u „Grzechy młodości” pióra Edyty Świętek, którą uwielbiam za ten szczególny dar tworzenia. To fascynująca, pełna emocji, miłości i dramatów historia polskiej rodziny Trzeciaków. Akcja tego tomu rozgrywa się w Bydgoszczy w latach 1985–1994, czyli trudnych, burzliwych czasach przemian gospodarczych i ustrojowych, z nadzieją budzącą się w sercach bohaterów na długo wyczekiwaną wolność oraz kapitalizm.

Od pierwszych stron książka wyzwoliła we mnie cały wachlarz emocji i uczuć. Mogłam odbyć sentymentalną podróż w głąb siebie, do lat mojej młodości – 1 czerwca 1985 r. wzięliśmy z Mężem ślub, zamieszkaliśmy w kawalerce w bloku, następnie przenieśliśmy się do dużego dwupokojowego mieszkania, 1987 r. urodził się Syn, 1993 r. pojawiła się na świecie nasza Córka. To były mimo wszystko piękne lata w naszym życiu – kochaliśmy się, docieraliśmy się, uczyliśmy się siebie, dorabialiśmy się, pracowaliśmy. Nie brakło też i trudnych doświadczeń, które nas scementowały i umocniły. Tak więc podczas lektury dwa filmy przesuwały się przed moimi oczyma – jeden z udziałem wyrazistych bohaterów, z wartką akcją, pełną niespodziewanych zwrotów, bogatą fabułą, wachlarzem emocji i uczuć oraz drugi film z moich wspomnień z młodości, w którym też dużo się działo.

Z zapartym tchem śledziłam losy rodziny Trzeciaków, ponieważ z łatwością można przeniknąć do świata przedstawionego, by towarzyszyć bohaterom, razem z nimi uczestniczyć w rożnych wydarzeniach, przeżywać smutki, dramaty, tragedie, celebrować uroczystości rodzinne czy dzielić radość. Co wydarzyło sie ciekawego w ich życiu?

Justyna z dziećmi po śmierci męża i Heleny pozostała w jej mieszkaniu, utrzymując kontakty z domniemanym synem Klausem Engelem. Jej dzieci są dla niej ogromnym wsparciem i powodem do dumy. Dzięki synowi odważyła sie otworzyć małą firmę. „Już nie była bluszczem potrzebującym podpórki”. Czy jej serce po tylu przeżyciach otworzy sie na miłość? Czy da komuś szansę? Bardzo polubiłam tę postać i podziwiam za ogromną siłę, niezłomność, szlachetność, miłość, wierność. Mimo niewiarygodnie ciężkiego bagażu doświadczeń nie poddała się, nie załamała, tylko potrafiła do końca wyjaśnić sprawę tajemniczej śmierci męża. Samotna Agata  z dziećmi też dawała sobie radę, była z nich dumna. Choć czasami brakowało jej wigoru, podziwiała zapał córki, która poszła w jej ślady. Jak dobrze, że Agata z Justyną utrzymywały kontakty. „Bo w moim odczuciu młodość kobiety ustaje z dniem, gdy z horyzontu znika ostatni człowiek, w którego oczach czuła sie piękna” – Agata wciąż nie mogła sie wyleczyć z chorej miłości, ale mogła się wypłakać przy bratowej. Dereniowie zaś zmagali się z ciężką chorobą swojej małej córeczki. Muszę przyznać, że Dereń do tej pory mnie irytował (ze względu na pracę), ale teraz jako kochający i cierpiący, rozpaczający ojciec budzi we mnie żal i współczucie. Tymoteusz natomiast wciąż poszukiwał sposobów na pomnożenie majątku. Dla niego liczyła się tylko posada i pozycja społeczna. Nie wyciągnął żadnej lekcji z życia, a przecież był uwikłany w wiele brudnych spraw, afer. Ponoć kierował sie dobrem dzieci. Jego pycha, chciwość sięgnęły już szczytów. „Tak czy inaczej był mistrzem wypierania negatywnych wspomnień. Nauczył sie manipulowania faktami w taki sposób, by wybielić swe czyny nawet przed samym sobą. Bez tego pewnie już dawno zagryzłyby go wyrzuty sumienia”. A jego dorosłe dzieci? Człowiek dochował się piątki dzieciaków po to, by dwójkę głupio stracić, a w następstwie wylądować z synem trutniem, gamoniowata młodszą córką i jędzowatą starszą”. Mirella bowiem prześcignęła ojca w chciwości i pazerności. W moich oczach to kobieta wyzuta z ludzkich uczuć, emocji, pozbawiona instynktu macierzyńskiego. „Robactwo ludzkie powinno drżeć przed nami ze strachu. Oni mają robić w portki na myśl o wyrzuceniu na bruk” – to jedna z zasad dumnej pani dyrektor. Gdy ojciec wspierał finansowo Derenia, uznała to za szczyt chciwości, że Roman podpierał sie chorobą dziecka. Kolejne „szczyty chciwości” z jej strony wstrząsnęły mną do głębi. Czy ojciec wreszcie zareagował, czy to jej znowu udało się go zaszachować? Mirella w dążeniu po trupach do celu skojarzyła mi się z Balladyną. Chociaż, przynajmniej do tej pory, nie miała jeszcze trupa na swoim koncie…   

„Szczyty chciwości”, podobnie jak pozostałe tomy sagi Edyty Świętek, są głęboko osadzone w kontekście politycznym, kulturowym i historycznym. Widać więc, jak tytaniczną pracę ma za sobą Autorka – podziwiam ją za tak dokładny research! Bohaterów dotykają te same nadzieje i rozczarowania, które towarzyszyły nam u schyłku lat 80. i początku 90. Z jednej strony radość z wolności i wolnego rynku. Z drugiej strony – nieznane dotąd ograniczenia, które niósł za sobą kapitalizm. Inflacja, bezrobocie – 30 lat temu pojęcia te były bliskie, niestety, wielu osobom z mojego pokolenia.

Edyta Świętek sprawia, że podróżuję w czasie. Udaje jej się to nie tylko dzięki niepowtarzalnej kreacji bohaterów – całych pokoleń, ale i dzięki językowi. Akcja powieści toczy się niezwykle wartko, a styl w dialogach i narracja sprzyjają szybkiemu czytaniu. Ponadto język daje niezwykłe pole do popisu dla wyobraźni. Podczas lektury wyostrzyły się wszystkie moje zmysły – widziałam miejsca, w których przebywali bohaterowie, słyszałam te same dźwięki i czułam zapachy. Po prostu – przed oczyma przesuwał się film. Skoro już przy filmie jesteśmy – uważam, że ta saga to świetny materiał na scenariusz filmowy.

Warto dodać, że każdy rozdział jest wyodrębniony tytułem, czasem akcji oraz poprzedzony fragmentem piosenki, która pasuje do danej części nie tylko datą wydania. Słowa utworu nawiązują bezpośrednio do treści danego rozdziału. Czy są pewnego rodzaju przesłaniem i dla bohaterów, i dla czytelników? Myślę, że tak.

Z natury jestem spokojną osobą, ale czytając ostatnie zdania, miałam ochotę nakrzyczeć na Autorkę – proszę wybaczyć, Pani Edyto, ale sama jest Pani sobie winna. Tak się nie robi. Nie zostawia się czytelnika w takim momencie. Po prostu nie. Ja się na to nie godzę. Dużo znaków zapytania… Jest o czym pisać! I będzie pisane, a chyba nawet już jest, bo V część sagi „Grzechy młodości” niebawem!

Na koniec muszę jeszcze wyraźnie znaczyć, że „Grzechy młodości” są dla wszystkich. Nie tylko dla przedstawicieli mojego pokolenia, które lata 80. pamięta dokładnie, chwilami aż za… To doskonała lektura także i dla naszych córek. Mam nadzieję, że Paulina, która urodziła się w 1993 r. z takim samym zachwytem będzie przewracać kolejne kartki. Drogie Panie, zachęcajcie zatem nie tylko siostry, przyjaciółki czy sąsiadki. Podsuwajcie kolejne tomy córkom, a może nawet i wnuczkom. Edyta Świętek zabierze je do całkiem innego świata, gwarantując całą gamę emocji. 

„Grzechy młodości” – saga pełna miłości, nadziei, zazdrości, chciwości, pazerności i… innych grzechów młodości.

„Rzeka kłamstw”
„Echa niewierności”
„Cień zbrodni” – recenzja

Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!