„Nasze niebo” – Sylwia Kubik (patronat medialny)

Read More
nasze niebo sylwia kubik

Sylwia Kubik, Nasze niebo, Wydawnictwo eSPe 2020.
Patronat medialny Dropsa Książkowego

To wielka radość i zaszczyt móc patronować nowej powieści Sylwii Kubik. A także zobowiązanie. Mam bowiem nadzieję, że moja opinia i posty, które będziecie mogli śledzić w mediach społecznościowych, zachęcą Was do sięgnięcia po tę książkę. Naprawdę warto to zrobić. Sylwia Kubik daje czytelnikom to, czego każdy z nas teraz najbardziej potrzebuje: spokoju, wiary i nadziei. Na lepsze jutro, na lepszą przyszłość.

 „Nasze niebo” to trzecia i ostatnia część serii Powiślańskiej. Trzecia i ostatnia część cyklu o niezwykłej Brzozówce i jej niezwykłych mieszkańcach. Choć miejscowość jest mała, pełno w niej ludzkiej dobroci. Sąsiedzi wspierają się wzajemnie, służąc pomocą, dobrym słowem, wsparciem. Gdy trzeba, nawet i milczeniem. Choć większości bohaterów nie łączą więzy krwi, są sobie bliscy niż niejedna rodzina.

Pozwólcie, że nie będę Wam streszczać powieści, tylko po prostu podzielę się refleksjami po lekturze. Pozwólcie, że nie padną imiona, nie opiszę konkretnych wydarzeń. Osobom, które nie czytały poprzednich części: „Pod naszym niebem” i „Miłość pod naszym niebem” nazwiska nic nie powiedzą – by w pełni odebrać „Nasze niebo” trzeba znać poprzednie tomy. A tym, którzy tęsknią za Brzozówką, łakną dawki ciepła i nieba, nie będę odbierać radości z czytania.

W powieści „Nasze niebo”, mimo że dominują pozytywne wartości, uczucia i emocje, takie jak: przyjaźń, miłość, bezinteresowna pomoc, czytelnik znajdzie trudne tematy. Wątki, które dotyczą każdego z nas. Sylwia Kubik nie kreuje postaci sztucznych. Nie kreśli historii nieprawdopodobnych. Wręcz przeciwnie. Bohaterowie zmagają się problemami jak każdy z nas. Trudne relacje z rodzicami, teściową, dziećmi. Ból związany z bezpłodnością. Trwające od pokoleń rodzinne konflikty. Zadry z przeszłości, sięgające czasów wojny. Brzozówki nie oszczędzają kłopoty. Jednak po każdej burzy wychodzi słońce.

Światło zniczy i roratnich świec, zapach miodownika, szelest jesiennych liści i papieru prezentowego… W Brzozówce spędzimy jesień i zimę. Kolory będą przeplatać się z szarością – jak to w życiu… Odwiedzimy groby 1 listopada i wyjdziemy na pasterkę. Będziemy pisać listy do Mikołaja i ubierać choinkę. Będziemy otwierać stare wspomnienia i… nowe rozdziały. Będziemy kibicować zakochanym nastolatkom i ludziom doświadczonym przez wojenną zawieruchę.

Jestem świeżo po lekturze i jest mi bardzo ciepło na sercu. Tak, czuję ciepło. Czuję wiarę w ludzką dobroć. Sylwia Kubik mnie ukoiła. Dostarczyła te tematy, które w powieściach obyczajowych lubię najbardziej. Przemyciła wątek wojenny i, za co często jej dziękuję, pochyla się nad osobami schorowanymi i niepełnosprawnymi. Nad ich codziennymi bolączkami. Nie, nie opisuje żmudnej rehabilitacji. Nie skarży się na bezduszne procedury. Pokazuje codzienność. Pragnienia. Marzenia. Małe sukcesy, z których składa się codzienność osób z ograniczoną sprawnością i ich bliskich.

„Nasze niebo” to także moje niebo. Mieszkańcy Brzozówki przyjęli mnie jak swoją. Otoczyli ramieniem, przedstawili się wzajemnie. Podzielili się radościami i troskami. Potraktowali jak rodzinę. Choć ostatnia kropka została postawiona, ja… tam zostaję.   

„Godzina zagubionych słów” – Natasza Socha (#MamaDropsaCzyta)

Read More
godzina zagubionych słów natasza socha

Natasza Socha, Godzina zagubionych słów, Wydawnictwo Literackie 2020 r.
#MamaDropsaCzyta

Dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego miałam możliwość lektury najnowszej książki Nataszy Sochy „Godzina zagubionych słów”, której premiera odbyła 28 października 2020 r. Pisarka należy do grona moich ulubionych. To książka świąteczna, mimo że nie pachnie piernikami, choinką ani też potrawami wigilijnymi czy też świątecznymi. Przecież święta nie polegają tylko na tym…

Pisarka pragnie nam uświadomić, że to powinien być czas, który ofiarujemy naszym bliskim, by po prostu z nimi być, rozmawiać, zacieśniać więzi i umacniać nasze relacje. To także czas,  aby zastanowić się nad sobą,  co zrobiliśmy źle, co nam nie wyszło i jak to zmienić na lepsze, dokonać rachunku sumienia, zdobyć się na tak trudny gest wybaczenia. To ważne, aby móc spojrzeć na siebie inaczej – bez wyrzutów sumienia, bez niepewności, bez niedomówień, bez strachu i złych emocji. Jakże dużo nam może dać rozmowa, dobieranie odpowiednich słów z pozytywnym przekazem, odpowiednim znaczeniem, o uczuciach, emocjach, o bolączkach, o szczęściu, aby nie zapętlić się w nieodpowiednich słowach, aby one nas zbliżały do siebie a nie dzieliły.   

Czy godzina wystarczy, by przebaczyć, pokochać, zrozumieć? Historia, która pozwala odnaleźć nadzieję i dostrzec, że szczęście jest na wyciągnięcie ręki!

Katarzyna, Marcin, Anna, Aleksy i Fabian, Borys – z pozoru nie łączy ich nic. Mijają się, kupując kwiaty w okolicznej kwiaciarni, zajadając kanapki w pobliskim barze i zamawiając espresso w kameralnej kawiarni. Mimo że każdy z nich ma swoją historię, troski i głęboko skrywane tajemnice, połączył ich magiczny dzień, w którym dostali od losu wyjątkową szansę. Czy odważą się z niej skorzystać? Niekiedy jedna rozmowa potrafi zmienić wszystko, a przedświąteczny wieczór, to najlepszy czas, by ją odbyć. „Kocham cię”, „przepraszam”, „tęskniłem za tobą”, „jesteś dla mnie ważna” – te słowa miały nigdy nie zostać wypowiedziane. Jednak jest taki okres w roku, kiedy nawet najbardziej niemożliwe rzeczy stają się realne. Wystarczy w nie uwierzyć!

Powieść urzekła mnie swoją mądrością, jest pełna złotych myśli, pięknych drogowskazów życiowych. Składa się z pięciu opowieści, których bohaterami są Katarzyna, Marcin, Anna, Aleks i Fabi oraz Borys. Każda historia ma bardzo ciekawą konstrukcje fabularną. Bohaterowie otrzymują od bliskich, których wśród nich już nie ma, cenny dar – „godzinę zagubionych słów”, czyli godzinę rozmowy o tym, co zostało niedopowiedziane, przemilczane, niewyjaśnione do końca, co było złe w relacjach między nimi, co sobie odpuścili, co ich poróżniło, spowodowało deficyt bliskości i rozmów. Ten dar w przededniu świąt wiele zmienia, naprawia, buduje, wyjaśnia, umacnia, napawa nadzieją i wiarą, doprowadzając do pogodzenia się, wzajemnej akceptacji, podjęcia dobrych decyzji i wyborów. W ich sercach gości spokój  i harmonia, a padający śnieg tworzy bajkową scenografię brakującej godziny. Wszak jutro Wigilia! Wszystkie te godziny łączy… ławka, często metalowa, czarna, trochę odrapana. Z każdej historii płynie dla nas rzeka cennych cytatów, które tak bardzo mogą się nam przydać w różnych sytuacjach życiowych. przenieśmy je więc do naszych serc. A przed nami święta, więc doskonała okazja, aby rozmawiać ze sobą, odnajdywać zagubione słowa i naprawiać relacje.

Zafascynowały mnie historie bohaterów, ich kreacje, zachwycił styl i świetny język powieści pełen metafor, epitetów, cudnych fraz, ale nienapompowanych sztucznie. Gra słów, tylko pozornie nieoczywista, sprawiała, że zatrzymywałam się nad fragmentem tekstu, odnajdywałam zagubione słowa, łączyłam je, zastanawiałam się nad przesłaniem, , stawały się oczywiste a wyzwalały tyle emocji i to specyficzne dla Pisarki poczucie humoru. Natasza Socha po mistrzowsku operuje językiem.

Książkę odebrałam bardzo osobiście. Czytając, czułam się tak, jakby Pani Natasza znała pewne fakty z mojego życia. Poruszana problematyka dotyczyła moich tęsknot, marzeń, pragnienia spędzenia takiej magicznej godziny z kochanymi osobami, z którymi już nigdy się nie spotkam. Tyle przecież zostało niewypowiedzianych słów, wyznań, pytań, przemilczeń…

Polecam z całego serca tę piękną i wzruszającą powieść z mądrym przekazem na długie jesienne wieczory. Rozmawiajmy ze sobą, nie przemilczajmy tego, o czym powinno się mówić. Coraz bliżej święta…

Na koniec kilka pięknych cytatów:  

Tak jak dźwięki układają się w utwór muzyczny, kolorowe punkty na płótnie w obraz, tak słowa wywołują emocje mają określoną wartość i znaczenie. Nie można bez nich żyć. Owszem, zdarza się, że nie trafiają w sedno, czasem są tylko wydmuszkami, ale jednak wypełniają codzienność. Nadają jej jakiś sens i na swój sposób są po prostu niezbędne. Czy można żyć bez słów?

Miłość jest elementem życia. Nie ta wielka, pompatyczna i przepełniona uniesieniem, lecz ta, na którą składają się brakujące kawałki drugiej osoby. W zasadzie nie ma ludzi kompletnych. Człowiek jest pełen dziur, niedomówień i niedokończonych fragmentów, które wypełnić może tylko odpowiedni człowiek. On też ma swoje brakujące odpryski i szuka kogoś, kto je załata. Kiedy te dwie osoby w końcu się spotkają, układanka jest wreszcie gotowa.

Miłość to często spotkanie dwóch samotności.

Przeszłość należy zakopać gdzieś w odludnym miejscu, a z teraźniejszości wyciskać tyle, żeby przyszłość była już tylko piękna.

Przeznaczenie jest w jakimś sensie powiązane ze świadomymi wyborami, że jedno wynika z drugiego. Przeznaczenie jest czymś w rodzaju scenariusza, z którym przychodzimy na świat, ale to, jak będą wyglądały jego poszczególne odcinki, zależy tylko od nas.

Bardzo dziękuję Wydawnictwu Literackiemu za egzemplarz książki do recenzji.

Pisarce dziękuję mimo wielu wzruszeń aż do łez za nadzieję i wiarę oraz śmiech poprzez łzy.