„Chłopiec z odrodzonego miasta” – Beata Zdziarska (#MamaDropsaCzyta)

Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Autorką, dziękujemy!

Beata Zdziarska, od urodzenia związana z Gdańskiem, podarowała czytelnikom poruszającą serca „Gdańską opowieść”. Właśnie niedawno trafił do księgarń drugi tom „Chłopiec z odrodzonego miasta”. Dzięki uprzejmości Autorki i Wydawnictwa Replika mam zaszczyt zrecenzować tę publikację. Zapraszam na garść refleksji po lekturze.

Miasto mojego dzieciństwa, mojej młodości, miasto, które umarło i które na przekór i ku zwątpieniu wielu narodziło się na nowo. Miasto-grób i miasto-zmartwychwstanie. W tym mieście żyję, próbując zbudować swoją tożsamość. Nie do końca mi się to udaje. Jestem Niemcem, Polakiem, Gdańszczaninem. Tutejszy, a jednocześnie obcy, niepożądany.

Zniszczone miasto Gdańsk wraca powoli do życia. Znacznie łatwiej odbudować miasto ze zniszczeń wojennych niż odbudować zranioną wojną duszę wojną. To proces wymagający czasu, małych kroczków. Helena, Tadeusz, przybrani rodzice i Fryderyk zmagają się z jakże trudną codziennością, bowiem ślady wojny wciąż tkwią w ich psychice. Wojna zabrała im wszystko, co było im bliskie. Wszystko legło w gruzach. Chłopiec wciąż pamiętał tragiczne okoliczności śmierci mamy, a Helena nosiła w sercu ból po stracie synka. Mimo że nadała znamiona jego tożsamości Fryderykowi, tęskni, jednocześnie kochając chłopca wydobytego z gruzu. On nie potrafił się przyzwyczaić do nowej tożsamości, czuł się jakby obleczono go w obcą skórę, która go uwierała jak niewygodne ubranie. Odnosił wrażenie, że nie jest już sobą, a stał się kimś absolutnie nowym. Stał się nowym człowiekiem – Polakiem, dostał nowych rodziców. Czy był przedłużeniem życia zmarłego synka mamy Heleny? A przyznawanie się do bycia Niemcem naraziłoby go na szykany i wyzwiska. Miał też problem z językiem polskim, Helena cierpliwie go uczyła. 

– Ta wojna uczyniła z nas ludzkie wraki. Nikt z nas już nie jest taki, jak przedtem, ale trzeba żyć dalej. Trzeba znaleźć sobie jakiś cel, motywację, żeby do reszty nie zwariować.

(…) czasem nie warto wracać do przeszłości. Trzeba pozwolić jej wypalić się całkowicie, bo pewnych rzeczy i tak ni zmienimy. Nie da się zatoczyć koła w życiu i stanąć dokładnie w tym samym miejscu.

Fryderyk budował powoli relacje z Heleną, nową mamą, kobietą o dobrym sercu. To, że się odnaleźli, pozwoliło im przetrwać wojnę. To ona odkryła w nim zdolności, talent muzyczny, który postanowiła rozwijać pod okiem panny Basi. Zapisała go do polskiej szkoły, gdzie nawiązywał nowe znajomości, przeżywał pierwszą miłość. Tadeusz natomiast uczył go grać w piłkę. Fryderyk  szybko zaprzyjaźnił się z Brunem. Mieszkali po sąsiedzku, uczuli się w tej samej szkole. Połączyły ich wspólne pasje. W życiu Fryderyka pojawiła się siostra Róża. 

Beata Zdziarska pokazała w” Gdańskiej opowieści”, że mimo trudnych czasów można było zachować człowieczeństwo. Wojna nie zabiła w ludziach talentów, pasji, marzeń, wrażliwości, potrzeby miłości, przyjaźni. One ożyły w nich w powojennej rzeczywistości, a ich rozwijanie pozwoliło wrócić do „normalności”. Miłość Fryderyka do muzyki, gra na pianinie, pierwsze koncerty przed publicznością, pierwsze zauroczenie, przyjaźń z Brunem, relacje z innymi, a w szczególności rodzenie się pięknej więzi, miłości przybranego syna z matką Heleną, Tadeuszem, przybranym ojcem i Różą, siostrą doskonale to ilustrują. Fryderyk nosił imię wielkiego Polaka, to zobowiązywało a ponadto Polska potrzebowała młodych talentów, ludzi zdolnych, pracowitych, by ojczyzna mogła być odbudowana także i w sensie duchowym. Nie, to nie  brzmi tylko górnolotnie!  Ale ówczesna rzeczywistość polityczna nie pozwoliła ocalałym Polakom rozwinąć skrzydeł , by przyczynić się do odrodzenia Polski, o jakiej marzyli.

Czy Fryderyk spełnił swoje marzenie, by zostać wybitnym pianistą, który rzuci na kolana cały świat? A czy Bruno spełnił swoje życzenie o byciu lekarzem, by mógł sprawić tak, żeby ludzie nie umierali? Tego dowiecie się z powieści.

Czy skażone wojną umysły i skażone serca bohaterów się w pełni odrodzą? Jedyna nadzieja w przyszłych pokoleniach, które narodzą się w zupełnie nowych czasach. Jednak pamięć o wojnie, o ludziach-bohaterach, którzy w niej zginęli i tych, którzy ją przetrwali, na zawsze w nas pozostanie, we wspomnieniach, w powieściach. Bowiem pamięć o wojnie ma uczyć ludzi, jak uniknąć nienawiści. Przecież nie ma dnia na świecie bez konfliktów zbrojnych. 

Dylogia Beaty Zdziarskiej wyzwoliła we mnie całą gamę emocji i uczuć. Narracja pierwszoosobowa, z perspektywy Fryderyka, je potęguje. Jest to powieść o szybszym dojrzewaniu młodych ludzi skażonych wojną, o pragnieniu normalnego życia, o spełnieniu marzeń, rozwoju pasji, potrzebie miłości i przyjaźni, budowania relacji z drugim człowiekiem. Nie da się zapomnieć o koszmarze wojennym. Bohaterowie mimowolnie są świadkami ważnych wydarzeń politycznych, jak publiczna egzekucja oprawców nazistowskich, bezwzględnych morderców, proces Forstera, mordercy synka Heleny, strajk dokerów, śmierć Stalina.

Niewiele rozumiałem z polityki, ale pojąłem, że kraj i miasto, w którym żyję, wcale nie są takie doskonałe, jak je przedstawiała pani Maria, moja wychowawczyni ze szkoły, a rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana, aniżeli opisywały ją szkolne czytanki.

Są też momenty, które wzruszają do łez – koncerty Fryderyka, jego zanurzenie się w muzykę, kiedy dawał z siebie wszystko.

Muzyka to chyba najlepsza i najbezpieczniejsza odtrutka na jad, który toczy nasze czasy. Nie mówi, nie dyskutuje, nie wypowiada swojego zdania, a jest w stanie wyrazić wszystko, może zbuntować się i zaprotestować, może pogardzać i wyszydzić. Ikt jej nie może nic udowodnić. Nie działa ani obrazami, dlatego pozostaje wolna.

Pisarka wykreowała fenomenalne portrety bohaterów i ich historie. Dzięki narracji pierwszoosobowej głębiej przeżywamy to, co dzieje się w życiu Fryderyka, wnikamy w jego myśli i uczucia. Jest to spojrzenie chłopca odnalezionego w gruzach, jego zmaganie się z trudną codziennością życia po wojnie, mimo odskoczni w świat muzyki, oswajanie się z nową tożsamością to też nie lada wyzwanie, szybki kurs dojrzewania, rozterki miłosne,  rozczarowanie, chwilowe kryzysy, poszukiwanie pomysłu na życie. Los przygotował dla niego wiele niespodzianek. Mógł zawsze liczyć na wsparcie bliskich.

Życie to takie długie równanie z wieloma niewiadomymi. Choćbyś nie wiadomo jak mocno wytężał mózg, nigdy nie odgadniesz, co się za nimi kryje.

Kompozycja powieści, przeplatanie się przeszłości ze współczesnością, liczne retrospekcje wzmacniają przekaz powieści. Powracają wciąż do bohaterów okropne wspomnienia, obrazy z  wojny. Tamte okropne wspomnienia wytrysnęły w jednej chwili z niepojętą siłą niczym ukryte pod ziemią źródło. Mimo to ta przejmująca opowieść niesie nadzieję. Jakże ważna jest obecność drugiego człowieka i jego wsparcie. Dla mnie dylogia była także ucztą językową. Pozostał jedynie niedosyt, zakończenie wzbudził ogromny głód czytelniczy. Liczę na kolejny tom.

Beata Zdziarska, Chłopiec z odrodzonego miasta, Gdańska opowieść – tom II, Wydawnictwo Replika 2026. Mama Dropsa Czyta

Powojenny Gdańsk. Zniszczone miasto powoli wraca do życia, odgruzowywane są ulice i przybywają do niego nowi mieszkańcy. Helena, Fryderyk i Tadeusz zmagają się z niełatwą codziennością. Mimo że wojna zakończyła się, to jej ślady wciąż tkwią w psychice bohaterów. Fryderyk pamięta tragiczną śmierć matki, która została żywcem spalona w gdańskim kościele, a Helena nosi w sercu ból po stracie synka.

Chłopiec otrzymuje nową tożsamość i datę urodzenia, nauka języka polskiego zaś okazuje się dla niego nie lada wyzwaniem. Uczęszcza do szkoły, nawiązuje nowe znajomości i przeżywa młodzieńczą miłość. Uczy się także gry na pianinie, daje pierwsze koncerty przed publicznością oraz marzy o muzycznej karierze. Zmaga się również ze swoją niemiecką przeszłością, która naraża go w otoczeniu na nieprzyjemności oraz złośliwości.

W tle powieści dzieją się wydarzenia polityczne, które dotykają bohaterów: publiczna egzekucja oprawców nazistowskich, proces Forstera, strajk dokerów czy wreszcie śmierć Stalina.
To książka o ludzkich emocjach, radościach i smutkach, a nade wszystko o wartości rodziny, miłości i przyjaźni.