„Psiego najlepszego, czyli „Był sobie pies” na święta” – W. Bruce Cameron (recenzja przedpremierowa!)

 
tytuł: „Psiego najlepszego, czyli „Był sobie pies” na święta”
autor: W. Bruce Cameron
Wydawnictwo: Kobiece
liczba stron: 296

 

premiera: 09.11.2017 r.
 
 
 
 
 
 
 
Psiego najlepszego, czyli „Był sobie pies” na święta W. Bruce Cameron
 
Był sobie pies podbił serca czytelników i widzów na całym świecie, także w Polsce. I ja zachwyciłam się tą powieścią, czemu dałam wyraz w recenzji: http://dropsksiazkowy.blogspot.com/2017/01/by-sobie-pies-w-bruce-cameron.html . Cieszę się, że autor zdecydował się na napisanie kolejnej, tym razem świątecznej psiej historii. Jeśli szukacie książki na mroźny grudniowy wieczór o bezgranicznej miłości i prawdziwej przyjaźni ze szczekaniem i merdającym ogonem na pierwszym planie, Psiego najlepszego to propozycja idealna dla Was.
 
Dlaczego nikt nie powiedział mu, jak to jest mieć psa? Że dzięki temu każda chwila staje się ważniejsza, że w jakiś tajemniczy sposób można czerpać z każdego dnia to, co najlepsze?
 
Josh nigdy nie miał psa. Nie wiedział, jak to jest. Aż do pewnego telefonu, aż do pewnej wizyty. Sąsiad, tłumacząc się pilnym wyjazdem w sprawach rodzinnych, podrzuca mu ciężarną suczkę Lucy. Choć początkowo Josh protestuje, ostatecznie nie potrafi oprzeć się głębokiemu spojrzeniu brązowych oczu. Przygarnia ją pod swój dach. Robi wszystko by i jej, i piątce niesfornych szczeniąt stworzyć prawdziwy dom. Nie czuje się pewnie w nowej sytuacji, dlatego pomocy szuka w pobliskim schronisku dla zwierząt. Tam poznaje Kerri – piękną i pełną ciepła opiekunkę psów. Dzięki jej wsparciu coraz lepiej radzi sobie w opiece nad psami i nie tylko. Gdy zbliża się czas oddania szczeniąt do adopcji, do Josha dociera, że nie wyobraża sobie życia i bez nich, i bez Kerri.
 
Szczęście niejedno ma imię
 
Dla Josha szczęście ma sześć imion: Lucy, Lola, Sophie, Olivier, Cody i Rufus. Suczka i gromadka słodkich szczeniąt odmienią życie zamkniętego w sobie i nieco wycofanego towarzysko mężczyzny. Ktoś mógłby brzydko powiedzieć, że Josh to „dupa wołowa”. Dla mnie nie. Ja widzę w nim wartościowego faceta, który wbrew trendom współczesnego świata tęskni za rodzinnym ciepłem. Josh dojrzewał w rozbitej rodzinie. Mimo upływu lat nie potrafi pogodzić się z przeszłością i postawą rodziców. Psy budzą w nim uśpione uczucia i instynkty. Stworzenie im prawdziwego domu, pełnego miłości i dającego poczucie bezpieczeństwa staje się jego celem. Gromadka słodkich czworonogów odmienia życie Josha pod każdym względem.
 
Psiego najlepszego dlaczego polecam?
 
Psiego najlepszego przeczytałam w dwa wieczory. To historia o psach, a od najmłodszych lat wzruszają mnie takie powieści. To książka o bezgranicznej oraz wiernej przyjaźni i miłości, jakie łączą człowieka z psem i odwrotnie. Bardzo polubiłam „głównego bohatera bez sierści i ogona” – Josha. Z uwagą obserwowałam jego przemianę i walkę z demonami przeszłości. Kibicowałam mu z całych sił. Efekt? Przekonajcie się sami 😉 Na tempo czytania wpływ miał również styl. Historia opowiadana jest w trzeciej osobie lekkim, prostym, ale nie prostackim językiem. Dynamiczne dialogi, nie za długie opisy i humor – uwierzcie, że tej książki naprawdę nie dało się czytać powoli. Należy podkreślić, że W. Bruce Cameron w powieści o czworonogach przemycił kilka cennych życiowych wskazówek i przemyśleń dla ludzi. Kilka cytatów zasługuje na zanotowanie.
 
Historia urocza niczym kosz niesfornych szczeniąt
 
Święta zbliżają się wielkimi krokami, a w przypadku tej książki łapami. Psiego najlepszego to idealna propozycja na prezent dla książkoholiczki i psiary. Lektura na jeden lub dwa świąteczne wieczory. Z chusteczkami pod ręką i koniecznie futrzanym przyjacielem na kolanach. Nie masz psa? Po tej książce zaczniesz o nim marzyć! Czytając tę powieść w akademiku, bardzo tęskniłam za moim Dropsikiem. To powieść świąteczna, ale myślę, że spokojnie można po nią sięgać przez cały rok. W końcu nie tylko w bożonarodzeniowe wieczory ma się ochotę na książki o miłości i prawdziwej przyjaźni, prawda?
 
 
Wydawnictwu dziękuję za egzemplarz do recenzji!

4 thoughts on “„Psiego najlepszego, czyli „Był sobie pies” na święta” – W. Bruce Cameron (recenzja przedpremierowa!)”

  1. Zgadzam się z każdym słowem! U mnie również recenzja tej książki i również ją polecam. Kocham psy i mam nadzieję, że autor napisze jeszcze kilka książek z nimi w roli głównej! 🙂

    aga-zaczytana.blogspot.com

  2. Książki i filmy o psach to nic dobrego dla mnie – hektolitry łez i te sprawy. Ale chyba się skuszę na tę książkę. Będzie idealna na święta.

Comments are closed.