„Piątek trzynastego” – Agata Bizuk (patronat Mamy Dropsa)

Read More
piątek trzynastego okładka 3d

Agata Bizuk, Piątek trzynastego, Wydawnictwo Dlaczemu 2022.
#MamaDropsaCzyta

Piątek, piąteczek, piątunio … cieszymy się, bo blisko weekend i wolny czas od pracy, który możemy spędzić z Rodziną lub ze sobą. 13. w piątek może być również całkiem fajnym dniem. Akurat tego dnia miała miejsce premiera wznowienia debiutanckiej powieści Agaty Bizuk „Piątek trzynastego”– zjawiskowa okładka i redakcja a treść pozostała ta sama. Powieść w nowym wydaniu jest uwieńczeniem dziesięcioletniej pracy twórczej Pisarki. Z ogromną przyjemnością objęłam ją patronatem medialny.

Marta Brzozowska, główna bohaterka powieści, zamieszkała w dużym domu w Szczawnie. Doskwierała jej jednak samotność, ponieważ narzeczony wyjechał na kontrakt za ocean i ciągle go przedłużał. Dbał jednak, by Marcie niczego nie brakowało. Zapewne kogoś tam już miał. Samotnie też spędziła dzień trzydziestych urodzin, użalając się nad sobą: „Całe moje popieprzone życie to jeden wielki piątek trzynastego”. I nic dziwnego, że otrzymanego w prezencie od przyjaciółki małego rudzielca kota nazwała Piątek. Obsesyjnie więc potrzebowała faceta i jakiegoś zajęcia. Pragnęła diametralnie zmienić swoje życie. Czy się jej to udało? Nie, bo miała pecha do wszystkiego. Czytelnik jest świadkiem licznych rozmów kwalifikacyjnych, których opisy okraszone humorem ze szczyptą ironii i sarkazmu śmieszą do łez.

Kolejną decyzją Marty był wyjazd do siostry, do Irlandii. Znalazła pracę, ale czy od razu się odnalazła w nowej rzeczywistości? Wszytko tu było zbyt nowe, dziwne, stresujące i to komplikowało niejako życie bohaterki. A pech ją dopadł i tu – Dawid z nią zerwał a szef ją zwolnił w ramach redukcji etatów. Marta została na lodzie! Rzuciła się więc w wir randek internetowych. Agata Bizuk z dużą dawką humoru je opisała. Nieźle się ubawiłam, pochłaniając kolejne strony powieści.

W końcu Marta podjęła kolejną ważną decyzje życiową o powrocie do Polski, by zacząć wszystko od nowa. I tu znowu klops. Sensacja goni sensację. Marta znalazła się w kolejnej czarnej dziurze – pobyt w szpitalu, bez pracy, żadnych planów na przyszłość, w zupełnej rozsypce. Jak to wszystko ogarnąć? Jak się wziąć w garść? Kto pomógł bohaterce odpędzić, pokonać pecha i zacząć nowe życie?

Agata Bizuk posiada niezwykle dobrze rozwinięty zmysł obserwacji. Świetnie wykreowała całą plejadę bohaterów i ich historie. Wywołują w czytelniku cały wachlarz emocji i uczuć. Chwilami miałam ochotę wyrzucić Martę za drzwi fabuły, tak mnie denerwowała. Natomiast w pewnych sytuacjach potrafiła mnie wzruszyć do łez. Jest to powieść o miłości, jej różnych obliczach, relacjach w rodzinie, o sile przyjaźni. Bez krzty lukru!

Autorka jako mieszkanka Irlandii, po zachłyśnięciu się tym krajem, była świadkiem wielu absurdów, ignorancji. Spowodowało to zmianę spojrzenia na ten kraj. Wciąż tęskni za Polską i tu widzi swoje miejsce na ziemi. Dlatego też Irlandia jest ukazana w powieści w krzywym zwierciadle a bohaterce towarzyszy pech.

W jednym z wywiadów Agata Bizuk wyznała, że „Świat jest pełen wariactwa – również tego pozytywnego, a życie jest za krótkie, żeby się smucić.” Autorka nie wierzy w pecha, mimo że ciągle coś się jej przytrafia. Dlatego też przesłanie powieści jest jasne: pech jest pojęciem względnym i wszystko zależy od tego, jak się na niego patrzy. Z każdej sytuacji natomiast można wyjść zwycięsko a niepowodzenia można zamienić w sukces. Wystarczy w to uwierzyć i zaufać. Dostrzec, że obok ciebie jest ktoś szczęśliwy, kto również da ci szczęście. Zakończenie powieści jest pełne optymizmu. Epizod irlandzki pozwolił bohaterce dojrzeć wewnętrznie i uświadomić sobie, co tak naprawdę jest ważne w życiu. A wtedy piątki trzynastego mogą być naprawdę fajne!

Polecam z całego serca powieść o zwariowanych losach, wzlotach i upadkach Marty idealną na letnie wieczory, na poprawę humoru. Niech Wasze piątki trzynastego należą do przeszłości.

Tekst powstał we współpracy z Wydawnictwem Dlaczemu.

„Gwiazdka na Zielonej 13” – Agata Bizuk (#MamaDropsaCzyta)

Read More
Gwiazdka na Zielonej 13 - 3D

Agata Bizuk, Gwiazdka na Zielonej 13, Wydawnictwo Dlaczemu 2021.
#MamaDropsaCzyta

17 listopada miała miejsce premiera dziesiątej powieści Agaty Bizuk „Gwiazdka na Zielonej 13”, trzeciej części cyklu „Zielona 13”, który pokochali Czytelnicy i niecierpliwie czekali na tę książkę. Jest to poruszająca serce opowieść o ludziach takich jak ja i takich jak Ty, o ich dobrych i złych momentach w życiu. To historia o tym, że czasem warto się zatrzymać w codziennej gonitwie i uśmiechnąć się do sąsiadki czy też sąsiada, poświecić chwilę na rozmowę, zdobyć się na mały gest życzliwości, z których nasza codzienność powinna się składać. Wystarczy bowiem tak mało, aby zyskać tak wiele. To wreszcie historia o sile przyjaźni, różnych twarzach miłości, o samotności, o rodzinnych więzach i relacjach międzyludzkich. Zróbcie sobie kubek rozgrzewającej herbaty, otulcie się miękkim kocykiem i zanurzcie się w opowieść o radościach i smutkach bohaterów, czyli tak jak i w naszym życiu, gdzie radość się z troską plecie…

Zapraszam Was zatem do mieszkańców wałbrzyskiej kamienicy na Zielonej 13, gdzie znowu wrze. Do Świąt Bożego Narodzenia pozostały jeszcze dwa tygodnie. Co słychać u naszych bohaterów? Do Mariolki przyjechała na prowincję z Warszawy kuzynka Justyna Sadowska, celebrytka, aktorka popularnego serialu. Jak zareagują na nią pozostali mieszkańcy? Bohaterki miały już tylko siebie na świecie. Mieszkanie Marioli, zaklinaczki dzieci, przypominało swoim wystrojem nieco skansen  z poprzedniej epoki. Kuzynka zafascynowała się Mariolką, która z szarej myszki stała się gwiazdą w swoim zawodzie i absolutną wyrocznią dla każdej matki. W głowie aktorki zrodził się pewien plan. Czy uda się go w pełni zrealizować? Radeo z nowym tatuażem, czyli z ptakiem na plecach, puścił wodze wyobraźni i widział siebie robiącego karierę aktorską dzięki znajomości z Justyną. Czy aktorka stanie się dla niego faktycznie trampoliną, na której mógłby się wybić. Wizje narcystycznego Radeo wywołują w nas śmiech. Bohater też ma pewien plan, na którego realizacji mógł dużo skorzystać. Czy to mu się ziści? Czy bohater wyciągnie z tego jakąś lekcję? Elwira i Krzysztof przechodzą kryzys w swoim małżeństwie. Czworaczki, cztery córeczki i cały dom spoczywa na głowie pracującej i przemęczonej kobiety. Co się dzieje z Krzysztofem? Dlaczego się izoluje, ucieka z telefonem, milczy? Gdzie tkwi źródło ich problemów małżeńskich? Odwiedźmy rodzinę Zasadów. Elwira i Szczepan są szczęśliwymi rodzicami małego Franka, w którym Radeo dopatruje się podobieństwa do swojego ojca. Co z tego wyniknie? Na szczęście niegroźny w skutkach wypadek Franka pomoże w zdefiniowaniu, kto jest jego prawdziwym tatą.

Zajrzyjmy teraz do Romana. Mężczyzna traktuje Jurka i Antka jak synów. Żal mu Antka, z którym rodzice całkowicie zerwali kontakt. Danuta, była żona zupełnie się od nich odcięła. Gdy Roman dostał nagle udaru, Antek uratował mu życie. Na łóżku szpitalnym Roman miał wreszcie czas na trzeźwo przeanalizować swoje dotychczasowe życie a czytelnik poznał smutną historię samotnego bohatera, dla którego jedyną towarzyszką, pocieszycielką miłością była butelka żołądkowej gorzkiej. W kwestii rehabilitacji zadziałała Justyna. Czy mały krok dla Romana okaże się wielkim dla rodziny? To nie jest jedyna wzruszająca historia w powieści.

Starość się Panu Bogu nie udała. Stary człowiek niedomaga fizycznie, a jeszcze w głowie zaczyna mu się mieszać. I choć przez całe życie był sam, na starość ta samotność dopiero zaczyna go uwierać.

Zenek kiedyś romantyk, idealny mąż a potem wybrał wódkę i wylądował na ulicy. Nieudacznik życiowy! Dzięki pomocy Mariolki i Józka znalazł kąt dla siebie i pracę. Na starość dopadła go miłość do „młodej dziewczyny z telewizora” i odebrała logiczne myślenie. W efekcie przyniosło to opłakane skutki dla biznesu. Kto pośpieszył z pomocą? Józek, właściciel atelier, tuż przed świętami przeżywał kryzys egzystencjalny. Już nie chciał niczego – ani sklepu, ani przyjaźni z Zenkiem, ani szarpania się z tym wszystkim. Miał ochotę położyć się, zamknąć oczy i sprawić, żeby to wszystko wreszcie się skończyło. Czy jego „piękny sen” o własnym sklepie monopolowym naprawdę się skończył? Kto mógłby uratować Zenka i postawić na nogi?

Każdy z mieszkańców przeżywa swoje problemy, które się nasilają tuż przed świętami Bożego Narodzenia. Ich życie nie jest słodkie, ale usłane problemami. A przecież miało być tak pięknie! Ich wszystkich połączyła tak naprawdę samotność, na którą sobie zasłużyli swoim życiem, postępowaniem, nałogami, słabościami. Agata Bizuk wprowadziła na karty powieści humor, komiczne sytuacje, które łagodzą poważny ton. Pokazała też, jak wiele może zmienić właściwa komunikacja, szczera rozmowa w naprawieniu relacji międzyludzkich i więzi rodzinnych. Akcja powieści z każdym dniem przybliża nas do magicznych Świąt Bożego Narodzenia. Pora więc szykować prawdziwą Wigilię. To będzie coś niesamowitego i wzruszającego w życiu mieszkańców kamienicy na Zielonej 13.

Wigilijny wieczór zawsze jest niesamowity. Nawet jeśli ktoś niespecjalnie przygotowuje się do świąt, tę podniosłą atmosferę czuć właściwie od samego ran. W Wigilię dzieją się prawdziwe cuda, bez względu na to, czy ktoś wierzy w moc Świętego Mikołaja, czy zupełnie neguje jego istnienie. W Wigilię ludzie stają się lepsi, bardziej przyjaźni i wyrozumiali dla swoich bliskich. Wreszcie tego dnia dzieje się ta prawdziwa, codzienna magia, która wlewa się w nasze serca po same brzegi. To przedziwny, magiczny czas, kiedy gasną wszelkie spory, a cały świat zamiera na tę jedną, jedyną chwilę.

A co się wydarzyło w Wigilię w kamienicy przy Zielonej 13? Tego się dowiecie z lektury. To będzie niezwykle wzruszający, magiczny i ostatni rozdział serii. I to nie będzie bajka! – Cicha noc, święta noc, pokój niesie ludziom wszem… Niech ta magia trwa! I jak napisała Agata Bizuk, ten trzeci tom cyklu jest namacalnym dowodem, że magia zadziałała i czytelnicy mogą spędzić Wigilię z ulubionymi bohaterami.

I jeszcze na koniec tylko Wam zdradzę, że Justyna Sadowska jest postacią autentyczną, a pojawiła się w powieści jako Gwiazdka dzięki wygranej aukcji na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.

Kamienica przy Zielonej 13 w Wałbrzychu istnieje naprawdę, to miejsce pełne tajemnic, nie zawsze piękne, nie zawsze pełne miłości i troski, to miejsce, w którym się wychowała Autorka. Postanowiła tam wrócić po latach i je odczarować w serii powieści.

„Figurka z porcelany” – Agata Bizuk (#MamaDropsaCzyta)

Read More

Agata Bizuk, Figurka z porcelany, Wydawnictwo Dragon 2021.
#MamaDropsaCzyta

W maju miała swoją premierę „Figurka z porcelany” – kolejna książka Agaty Bizuk, poczytnej autorki powieści obyczajowych. Powieść okazała się zupełnie inną od wcześniejszych i zaskoczyła mnie poruszoną problematyką. Doznałam wręcz szoku, historia potwornie mną wstrząsnęła i poraziła swoją autentycznością. A dlaczego? Zapraszam do lektury mojej opinii.

Kobieta, która bała się kochać.
Życie, które boleśnie ją doświadczyło,
Nadzieja, która nie gaśnie nigdy…

Bohaterką powieści jest Iga Małecka, która zawsze chciała być baletnicą – figurką z porcelany tańczącą na pozytywce. Miała kiedyś taką, lecz się roztrzaskała na miliony drobnych, porcelanowych drzazg przy mocniejszym podmuchu wiatru. Jej nogi okazały się tylko pozornie silne, nie uchroniły jej przed upadkiem. Bohaterkę rozczarowała niemoc baletnicy. Znienawidziła ją właśnie za słabość i wyrzuciła. W życiu Igi nie było miejsca dla słabych. Nauczyła się dość wcześnie, że w życiu trzeba być twardym, mądrym i liczyć wyłącznie na siebie. Bohaterka zawsze była sama ze sobą. Patrząc w lustro, roztrzaskiwała się na miliony kawałków jak owa baletnica, ale dla świata wciąż jak ona kręciła się w rytmie sobie tylko znanej melodii, na palcach i z wysoko uniesionymi w geście zwycięstwa ramionami. Dlaczego bohaterka przywdziewała maskę właśnie dla świata? O czym nikt nigdy nie miał się dowiedzieć?

„Figurka z porcelany” to bardzo porażająca i autentyczna historia Igi, która wychowała się w toksycznym domu rodzinnym potwora, oprawcy, kata – własnego ojca stosującego przemoc fizyczną i psychiczną wobec żony i córki. Stamtąd trafiła do piekła nieudanego małżeństwa z Piotrem. Z jednej patologii w drugą, ale Piotra pokochała. Żyła na karuzeli emocji – miłość i nienawiść, dobro i zło, szczęście i bezsilność. A winiła siebie za ten stan. Rozpadała się coraz częściej na miliony kawałków jak baletnica, nie dało się ich posklejać żadnym słowem – blizny pozostały na zawsze. Udało się jej natomiast znaleźć siłę i podjąć decyzję o rozwodzie. Iga próbowała sobie ułożyć życie na nowo. Była przekonana, że żaden mężczyzna nie jest jej już potrzebny do szczęścia. Potrzebowała jednak przyjaznej duszy i znalazła ją w osobie Patrycji, byłej żony Piotra. Życie przygotowało dla bohaterki jednak inny scenariusz. Na jej drodze postawiło Adama, któremu nie potrafiła zaufać ani uwierzyć w jego miłość. Jakże można pokochać kobietę kruchą i niedoskonałą jak figurka z porcelany?! Czy Iga pokona demony przeszłości i otworzy się na miłość? Czy czterdziestolatka kiedykolwiek zaufa własnemu sercu i polubi, pokocha siebie? Tego dowiecie się już podczas lektury.

Agata Bizuk świetnie wykreowała postać Igi. Najpierw obserwujemy, jak u małej dziewczynki pojawiło się i rosło poczucie wstydu, samotność, wzrastało poczucie winy za czyny ojca a malało poczucie własnej wartości. Pojawiły się bezradność, bezsilność i beznadziejność. A to wszystko podszyta strachem Iga ukrywała za maskami i budowała mur. I tak rosła dysproporcjonalna, nie uszyta na miarę i dysfunkcyjna. Obok bezsilnej matki, która się poddała, kolejna ofiara manipulacji ojca tyrana, despoty, kata i oprawcy. Nawet w myślach przestała nazywać go tatą za to, że obarczał ją poczuciem winy, że jest gorsza, że nie nadaje się do niczego, że nic dobrego z niej nie wyrośnie, niczego nie potrafi, jest nikim i nigdy w życiu nic dobrego jej nie spotka. Dziewczynka starała się także chronić matkę, w której oczach coraz bardziej gasła nadzieja.

Bo tata to ktoś, kogo się kocha, kto przytuli, pocieszy i wesprze, kiedy dzieje się coś złego – to ktoś, kogo tak naprawdę nigdy nie poznałam.

Pisarka znakomicie wykreowała postać dwulicowego, obłudnego oprawcy, pokazała schemat jego działania, znęcania się nad rodziną, manipulowania, upokarzania, sprowadzania do parteru, żeby zdominować, podporządkować sobie ofiarę. I od takiego drania, mimo świadomości jaki będzie jego następny krok, tak trudno się było ofiarom wyzwolić z tego domowego piekła. Bezradne i bezsilne, całkowicie poddane dawały przyzwolenie na takie traktowanie. Zresztą nie miały dokąd i do kogo pójść, by wołać o pomoc. Były nikim! Agata Bizuk nie przerysowała bohaterów, ja potrafiłam podczas lektury wyobrazić sobie a może przypomnieć to domowe piekło.

Agata Bizuk słynie jako Autorka z dobrych przekazów i pozytywnych zakończeń. Czy w tej powieści można odnaleźć promyk nadziei? Myślę, że wraz z pojawieniem się niespodziewanie Adama, bohatera dość tajemniczego na początku, coś zaczyna się zmieniać na lepsze. Odnalazła w nim bratnią duszę i chyba go pokochała. Ale nigdy tego nie wyznała, bo tak ją wychowała mama. Zakazała wręcz używać „słowa” kocham. I tego się Iga trzymała, mimo że mamy już nie było na świecie. Iga nie zasługiwała na to, żeby ktoś ją prawdziwie pokochał. Bała się, że ją skrzywdzi, więc wolała skrzywdzić jako pierwsza. Dlaczego słowo „kocham” było dla bohaterki zwiastunem katastrofy? Czy od miłości do nienawiści jest tylko mały kroczek? Czy jednak Adam wniesie do życia Igi światełko nadziei i wiarę, że można żyć lepiej? Czy Patrycja ze swoją rodziną też jej pomoże w odnalezieniu się na nowo? Tak bardzo pragnęłam, aby ktoś z bliskich pomógł zdjąć pancerz, który założyło na ramiona bohaterki życie. Iga zasługiwała na normalne życie. Ale czy ona wiedziała, jak to jest normalnie?

Podczas lektury przeżywałam cały wachlarz różnorodnych emocji i uczuć. A potęgowała je kompozycja powieści, mieszanie się wątków z przeszłości z teraźniejszością. Powieść jest napisana lekkim stylem, niezwykle plastycznym, obrazowym i pełnym emocji językiem Nie potrafię jednoznacznie sobie odpowiedzieć, czy polubiłam Igę. Mój stosunek do bohaterki zmieniał się na przestrzeni lektury.

Tej powieści nie można ot tak przeczytać. Będę do niej wracać, chociaż się bardzo boję. Jestem ogromnie wdzięczna Pisarce za poruszenie tak trudnego, bolesnego tematu, który i dzisiaj wciąż jest tematem tabu. Ludzkie dramaty, tragedie rozgrywają się za zamkniętymi drzwiami. Niech ta książka wyostrzy nasz słuch i wzrok na to, co się wokół nas dzieje. Oby pomogła wielu maltretowanym kobietom wyrwać się z piekła domowego, z rąk kata męża, ojca. Powrót do normalności będzie na pewno ciężki i długi. Nie można nam utracić nadziei i wiary, że jeśli ofiara spojrzy w lustro, to zobaczy w nim swoją twarz a nie twarz oprawcy.  Z czasem siebie polubi. A gdy pokocha, to będzie dla niej szczęśliwy dzień – bez masek, bez grania, bez żadnych murów.

Wydawnictwu Dragon bardzo dziękuję za egzemplarz do recenzji.

Pisarce dziękuję całym sercem za tę trudną, gorzką, bolesną ale dającą nadzieję powieść.

„Zapomniana piosenka” – Agata Bizuk (#MamaDropsaCzyta)

Read More
zapomniana piosenka agata bizuk

Agata Bizuk, Zapomniana piosenka, Wydawnictwo Dragon 2020.
#MamaDropsaCzyta

Pragnę się podzielić moją opinią o najnowszej powieści Agaty Bizuk „Zapomniana piosenka”, która miała swoją premierę 14 października 2020 a 21 października premierę on-line. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Autorki, ale już wiem, że chętnie sięgnę po wcześniejsze powieści. Jak sama Agata Bizuk wyznała, jest to inna książka niż do tej pory napisane z uwagi na głębszą treść. Zachwyca i przyciąga wzrok piękną iście świąteczną okładką z rekomendacją Edyty Świętek,  chwytającym za serce opisem i tytułem. Zapomniana piosenka czyli  poruszająca kołysanka, którą każdy czytelnik zapewne zna, gdyż jest przekazywana z pokolenia na pokolenie. To ulubiona kołysanka Autorki, mnie śpiewała ją moja Mama a ja swoim dzieciom, które się przy jej melodii wzruszały do łez.   

Dominik wychował się w domu dziecka. Dziś ma już 20 lat i jest samodzielny, ale nadal próbuje odnaleźć swoją mamę. Nie ma pewności, czy zmarła, czy go porzuciła. Pan Ksawery szykuje się do Wigilii, która znów ma spędzić w pojedynkę. Jego jedyny syn, zajęty swoimi sprawami, nie zamierza sie pojawić przy świątecznym stole. Losy dwóch samotnych mężczyzn przetną się niespodziewanie, a połączy ich przypadek…albo przeznaczenie. Czy Dominik dowie się prawdy o swojej przeszłości? Co tak naprawdę łączy chłopaka z panem Ksawerym? I czy magia świat pomoże im zapełnić pustkę, którą noszą w sercach?

Właściwie to idealna lektura na ten czas, ponieważ akcja książki pt. „Zapomniana piosenka” dzieje się jesienią – od września aż do grudnia, a konkretnie dzień przed Wigilią, w Wigilię i w Boże Narodzenie. Autorka zastosowała retrospekcję, dzięki czemu głębiej wnikamy w problematykę powieści, w historię oraz emocje i uczucia bohaterów – 16 lat temu, 5 lat temu, kiedyś lub nazwy konkretnych miesięcy– i wywołuje w nas większe emocje. Opowieści o bohaterach są przejrzyste, bowiem rozdziały są zatytułowane ich imionami.

Bóg źle wymyślił starość, zupełnie nie tak, jak powinna wyglądać. I źle wymyślił samotność, która dopiero w takich chwilach jak ta nabierała realnych kształtów. Nie tak to wszystko miało być.

Starszy pan Ksawery był wdowcem, zapracowany syn z rodziną mieszkał za granicą i nie miał czasu dla ojca nawet na rozmowy przez telefon. Właściwie jego świat zawalił się po śmierci żony. To tak jakby i jego część umarła razem z ukochaną. Wiódł samotne życie. Po pięćdziesięciu latach wspólnego życia nigdy już nie będzie tak samo. Pielęgnował więc wspomnienia, lubił spędzać czas, oglądając stare fotografie. Kochał góry, wspominał wędrówki, lubił chodzić do lasu i na działkę. Umilał sobie samotne chwile jazdą autobusem po mieście w tę i z powrotem. Czy naprawdę można polubić samotność ? Czy można się czuć dobrze tylko i wyłącznie w swoim towarzystwie lub roślin, drzewek w ogródku? Zdarzają się przecież w życiu człowieka sytuacje, gdy potrzebuje pomocy i wsparcia drugiego człowieka. Panu Ksaweremu to się przydarzyło, bowiem w drodze do ogródka upadł i złamał nogę. Na szczęście widzieli to młodzi ludzie, którzy mu pomogli. I tak losy starszego pana skrzyżowały się w tym momencie z losami drugiego bohatera powieści, Dominika, który spacerował z Ewą, córką lubianych sąsiadów Ksawerego. Sprytna dziewczyna w szpitalu podała sie za wnuczkę chorego, tak więc jednego dnia młodzi zyskali dziadka a Ksawery dwoje wnucząt. Bardzo szybko obu bohaterów połączyła niezwykła więź, bowiem obaj odczuwali często boleśnie samotność, żal, tęsknotę, porzucenie, odtrącenie, zostali mocno skrzywdzeni przez los. Autorka opisuje naprzemiennie w kolejnych rozdziałach ich historię życia, wywołując w czytelniku cały wachlarz przeróżnych emocji z przewagą tych smutnych. Pojawiający się motyw kołysanki ma też smutną, ckliwą melodię. Powracający obrazek  karuzeli kiedyś i dziś ma też smutny wydźwięk, bo nie daje zapomnienia, zabawy, tylko ewokuje przykre wspomnienia, szczególnie u Dominika. Kojarzy mu się z ostatnią wyprawą jako czteroletniego chłopca z mamą do wesołego miasteczka. Mama zachorowała, zabrano ją do szpitala a on znalazł się w domu dziecka z dwiema pamiątkami: misiem zakupionym przez mamę i kołysanką przez nią śpiewaną. Jakże trudno było się pogodzić chłopcu z odejściem mamy, jako dorosły postanowił odnaleźć jej ślady. Pragnął dowiedzieć się, co sie z nią tak naprawdę stało. Tak bardzo pragnął znaleźć rodzinę, by być kochanym i zapełnić pustkę w sercu.  Dlatego tak wielką radość z jednej strony sprawiła mu opieka nad chorym dziadkiem, ale z drugiej strony wciąż się obawiał, że starszy pan wyzdrowieje, a on znowu wróci do siebie, do swojej samotni. Tylko pies Heniek czekał na niego w domu. Doskonale pamiętał, jak to jest być niechcianym, wyrzutkiem, którego nikt nie potrzebuje. Miał nadzieję, że to już za nim, teraz, kiedy poznał Ewkę i zaczął normalne dorosłe życie. Ale jak się okazało, to życie wcale nie było normalne i musiał trafić na Ksawerego, tak samo poranionego jak on. Naprawdę popieprzone to wszystko. Bardzo poruszyły mnie w tej smutnej opowieści opisy, jak rodziła się między bohaterami silna więź, jakby właśnie w nim znalazł bratnią duszę – członka rodziny, której nigdy nie miał.

Przedstawiona przez Autorkę historia bohaterów wywołuje refleksje na temat najważniejszych wartości w życiu i najważniejszych potrzeb człowieka, porusza jakże smutny problem starości, sytuacji dzieci w domu dziecka (trwałe ślady na psychice małego Dominika) i wywołuje całą gamę smutnych uczuć i emocji . Podczas lektury nie mogłam powstrzymać łez. Jakże pięknie została opisana przyjaźń chłopca ze starszym panem, marzenia i tęsknoty obu , a takim jasnym promykiem światła jest miłość rodząca się między Dominikiem a Ewą. Ogromnym walorem powieści są kreacje bohaterów, ich portrety psychologiczne oraz lekki styl i piękny język opisujący stany emocjonalne postaci. Zakończenie powieści ogromnie mnie zaskoczyło i znowu rzeka łez płynęła mi po twarzy. Nie pisnę już ani słowa. Na koniec podzielę sie jeszcze ważnym fragmentem, jak chłopiec dwudziestoletni, który tak niedawno wszedł w dorosłość, definiuje dom:

Dom to ludzie, do których się wraca z przyjemnością, dom to zapachy, smaki, śmiechy i łzy. To zapach porannej kawy wypitej w dobrym towarzystwie, to granie w karty, kiedy za oknem pada, i możliwość ugotowania drugiej osobie zupy. To takie emocje, których nie czuje się, będąc w pojedynkę.

Zapraszam zatem do lektury pięknej i wzruszającej opowieści o starszym panu, który czuł się bardzo samotny i zagubiony w życiu i o chłopcu, który chciał tylko pozbierać do kupy klocki własnego życia, poukładać je na nowo właśnie po to, by móc ruszyć dalej, nie oglądając sie za siebie.

Czy podczas Bożego Narodzenia wydarzą się cuda, które odmienią życie tych samotników na lepsze? Nigdy nie można utracić nadziei i wiary…

Wydawnictwu Dragon bardzo dziękuję za egzemplarz do recenzji!

Agacie Bizuk życzę kolejnych bestsellerów!