„Leśniczówka cudów” – Agata Sawicka (patronat Mamy Dropsa)

Agata Sawicka, Leśniczówka cudów, Wydawnictwo Dragon 2025.

#MamaDropsaCzyta – patronat medialny

Tekst powstał w ramach współpracy reklamowej z Wydawcą

Agata Sawicka w swojej pierwszej świątecznej historii zabiera nas do Leśniczówki cudów, gdzie w otoczeniu zaśnieżonych gór snuje opowieść o przebaczeniu i uczuciu, rodzącym się na gruzach złamanych serc. W końcu święta to czas, kiedy cuda stają się możliwe!

Agata Sawicka podarowała czytelnikom „Leśniczówkę cudów”, dziewiątą powieść, spełniając tym samym marzenie o powieści świątecznej. Śliczna okładka zachęca do sięgnięcia po książkę. Chciałabym się znaleźć zimą w tak pięknych okolicznościach przyrody – w leśniczówce otulonej śnieżnym puchem i lasem, przykrytym śnieżną kołderką. Krajobraz jak z bajki, pełen magii. 

To poruszająca serce opowieść o wybaczeniu, nie tylko drugiemu człowiekowi, ale przede wszystkim sobie. Agata Sawicka zaprasza czytelnika do podróży w głąb serc Lilianny i Gabriela, do ich bolesnej przeszłości. Jest to konieczne, by uleczyć ich rany i przeżyć bożonarodzeniowy cud.

Lilka urodziła się w szczęśliwej i kochającej rodzinie. Los bywa okrutny , bowiem ich szczęście prysnęło jak bańka mydlana. Dziewczynka spędziła sporą część dzieciństwa w domu dziecka. Nie mogła się pogodzić z tym, że jej rodzinę spotkała ogromna tragedia. Żyła pełna żalu, gniewu i nienawiści do mężczyzny, który zniszczył jej życie. To pomogło jej przetrwać w domu dziecka, gdzie obmyślała plan zemsty. Czuła się potwornie zraniona i złamana, ale stała się silna i niezależna, budując mur wokół siebie. Miała cichą nadzieję, że jeszcze kiedyś poczuje magię świąt, ich radosną atmosferę i rodzinne ciepło. Pani detektyw pomogła jej znaleźć adres znienawidzonego mężczyzny. Lilka podjęła szybką decyzję, by wkroczyć z butami w jego życie, by się zemścić.

Gabriel Lewandowski, po dość burzliwej przeszłości i karierze budowanej na krzywdzie innych w Warszawie gdy sięgnął dna, odbił się i zaszył się w położonej pośrodku lasu leśniczówce dziadka. To jakby dar od Boga. Uznany był we wsi za dziwaka i samotnika, który lubił malować na drewnie. Lilka też odziedziczyła po mamie pasję malarską. Wróg zrobił na dziewczynie dobre wrażenie – gościnny, opiekuńczy. Wynajął jej pokój na poddaszu… Serce odniosło zwycięstwo nad rozumem.

Połączyło ich to, że w ich sercu nie było miejsca na miłość – kochać i być kochanym. Tajemnicza, krucha i zagubiona Lilka wniosła do leśniczówki, do smutnego i pustego życia Gabriela powiew świeżości, dobroci i nadziei.

Jako leśniczy doskonale znał teren, którym się opiekował. Chodził na długie spacery, najczęściej tam, gdzie nie biegł żaden szlak. Dzika przyroda i miejsca, których nie odwiedzali turyści, szczególnie go przyciągały. Jednym z nich była mała polanka na szczycie wzniesienia, skąd roztaczał się doskonały widok na góry. W dole natomiast znajdował się niewielki, otoczony skałami „Wąwóz Janosika” – jak zwykł nazywać to miejsce. Inspirowało go ono pod każdym względem. Często je malował. Tu odpoczywała jego dusza. 

Gdy już się ogarnęła, wyjrzała przez okno i aż westchnęła z zachwytu. Znajdowała się w samym środku lasu. Drzewa kołysały się na wietrze, a promienie słońca nieśmiało przebijały się przez ich gałęzie. Wokoło leśniczówki rosły również świerki, które dodawały okolicy uroku i przypominały o nadchodzących świętach. W całym tym krajobrazie brakowało jeszcze tylko śniegu. Nagle Lilka drgnęła. Pośród drzew dojrzała biegnące sarenki. Dostojnie przebierały długimi, chudymi nóżkami, a po chwili zniknęły za pagórkiem. Dziewczyna miała ochotę jak najszybciej znaleźć się na zewnątrz i pobiec w siną dal jak zwierzęta. Zresztą spacer o poranku dobrze by jej zrobił.

Opisy przyrody są jak z bajki – pełne metafor, epitetów. Pozwalają złapać oddech od frapujących losów postaci.

Las, terapia naturą układała ich myśli, uspokajała i leczyła ich wyzbyte uczuć wyższych serca. Lilka pragnęła od nowa nauczyć się kochać świat i dostrzegać jego piękno. Przypominały się jej słowa mamy: bądź zawsze sobą, bo to jest najwspanialszym darem, jakim możesz obdarzyć siebie i innych.

W głębi serca Gabriela tlił się malutki ognik, potrzeba i pragnienie miłości i bliskości drugiego człowieka, odrobina nadziei na szczęście. To Lila obudziła z marazmu jego duszę i wprowadziła do życia światło. Z każdym dniem było coraz bliżej do świąt Bożego Narodzenia – niezwykłego czasu, w którym nikt nie powinien być sam. Leśniczówka dzięki obecności dziewczyny stała się prawdziwym domem pachnącym pysznym obiadem, pienikami, radością. Gabriel zaczął tu żyć na nowo, uruchamiały się jego emocje. Czy bohaterowie dadzą sobie szansę i pójdą za głosem serca?

Niezwykłość Bożego Narodzenia polega na cudach, które dzieją się w ludzkich sercach, na odnajdowaniu drogi do drugiego człowieka, na dzieleniu się miłością.

Święta to czas, w którym cuda stają się możliwe. Myślą przewodnią tej historii było przebaczenie, nie tylko drugiemu człowiekowi , ale również samemu sobie. To jest trudny proces, wymagający dużo pracy i sporo odwagi. Jest jednak możliwy. Agacie Sawickiej znakomicie się udało to pokazać. Namalowała słowami i całą paletą emocji dwa portrety psychologiczne i niesamowite historie Lilki i Gabriela. W leśniczówce, która podczas świąt zamieniła się w świąteczny domek, dzieją się cuda. 

Leśniczówka zmieniła się nie do poznania. Dach okalały srebrzyste lampki, które idealnie komponowały się ze śnieżną bielą dookoła. Drzwi wejściowe do leśniczówki otoczone były zieloną girlandą i złotymi lampkami, a w oknie na poddaszu świeciła się duża betlejemska gwiazda. Na ganku przed wejściem stały dwie średniej wielkości choinki ozdobione kolorowymi bombkami i światełkami.

Autorka pochyliła się nad ważnym problemem poruszającym serce porzuconego człowieka, oddanego przez rodzinę do szpitala. Zaopiekowali się panem Antonim Lilka i Gabriel, zabrali go do domu na święta. W leśniczówce ich gość po raz pierwszy od śmierci żony poczuł prawdziwą świąteczną atmosferę. Każde z nich odczuło istotę tych świąt bardziej niż kiedykolwiek. Najsilniejszą więź bowiem tworzą ludzkie serca. Niełatwa była ich droga. Jeszcze wiele się wydarzyło.

Rozczulający był dla mnie wątek psa Wilka, który znalazł dom w leśniczówce. Dołączył do bohaterów boleśnie doświadczonych i pokiereszowanych przez los, ale bogatszych o wzajemną obecność i dar przyjaźni. Teraz los postanowił posklejać cztery złamane serca, dać im szansę na lepsze życie. A przede wszystkim otworzyć ich cierpiące serca na miłość. Wlać w nie wiarę i nadzieję na lepsze jutro.

Polecam Wam napisaną sercem przez Autorkę powieść świąteczną, która przypomni nam, co tak naprawdę jest ważne w przygotowaniu świąt Bożego Narodzenia. Niech w naszych domach zadzieją się cuda. Jeszcze za wcześnie, aby zacytować na zakończenie życzenia z pasterki. Wrócę do nich bliżej świąt.

Dziękuję, Agato, za tak pełną emocji powieść, która skłoniła mnie do wielu refleksji, przemyśleń, wywołała cały wachlarz emocji i uczuć podczas lektury. Moim skromnym zdaniem to doskonały materiał na scenariusz filmu świątecznego. 

Dziękuję serdecznie Autorce i Wydawnictwu Dragon za zaufanie i powierzenie patronatu medialnego nad powieścią. Niezwykle sobie cenię twórczość Pisarki.

„Dziewczyna w mundurze” – Agata Sawicka (patronat Mamy Dropsa)

Read More
Dziewczyna w mundurze agata sawicka

Agata Sawicka Dziewczyna w mundurze, Wydawnictwo Dragon 2024. 

Patronat medialny Mamy Dropsa

Współpraca reklamowa z Wydawcą 

Agata Sawicka podarowała Czytelnikom siódmą powieść napisaną sercem „Dziewczyna w mundurze”. Pomysł napisania powieści wojskowej zrodził się już dawno, ale musiał dojrzeć w sercu Pisarki a iskierka pojawiła się dopiero rok temu. Jest to zupełnie inna powieść, bo zainspirowana służbą w wojsku Autorki. Tam poznała swojego męża. Dzisiaj to już tylko wspomnienie, przeżycia zostały w pewnym sensie utrwalone od zapomnienia w powieści. Opisana historia jest jednak fikcją literacką, mimo że wojskowy świat jest wciąż bliski Autorce.

„Dziewczyna w mundurze” to opowieść o dwóch kobietach z różnych epok, z rożnych światów, które oprócz więzów krwi łączy jedna decyzja  – założyć mundur. 

Sonia Dąbrowska jest bardzo wrażliwą i nieśmiałą dziewczyną o poetyckiej duszy, która pracuje w przedszkolu i podejmuje nagle decyzję o wstąpieniu do wojska. Pragnie w ten sposób oddać hołd swojej prababci, która też była żołnierzem podczas drugiej wojny światowej, walczyła w powstaniu warszawskim, przeżyła piekło na ziemi, dożyła późnej starości. Sonia dopiero po śmierci babci poznała jej historię. Chciała udowodnić sobie, że też potrafi. Dwutygodniowe szkolenie, przysięga wojskowa i dziewczyna stała się pełnoprawnym żołnierzem. Czy to był łatwy dla niej i jej koleżanek czas? Niezupełnie, za duży mundur, zbyt ciężki plecak z ekwipunkiem żołnierskim, pierwsze strzelanie – nieudolne. Sonia stała się pośmiewiskiem kolegów, musiała się uporać z szyderą, ze stereotypowym postrzeganiem dziewczyn w mundurze. Pasmo porażek sprawiło, że chciała odejść do cywila. Miała jednak swoich cichych opiekunów wśród kolegów, którzy ją wspierali, dodawali otuchy, że z czasem nabrała dystansu. Fotografia prababci dodawała jej animuszu. Przecież wstąpiła do wojska dla niej. Każdy człowiek ma wpadki i niepowodzenia. Człowiek uczy się przez całe życie. Dzięki porucznikowi Alkowi, który walczył o każdego żołnierza, udało się jej nabrać dystansu i przekonania, że silę i odwagę nie zawsze mierzy się sprawnością mięśni. Tu każdy odkrył swoje mocne i słabe strony oraz przekonał się, że liczy się praca w zespole. Jednak mimo wszystko wato było zrealizować szalony pomysł o wstąpieniu do wojska. Samozaparcie i odwaga uczyniły Sonię wartościowym żołnierzem. Porucznik Alek szybko wypełnił serce dziewczyny, czuła się przy nim szczęśliwa. Chociaż nie dawał jej spokoju dylemat kobiety żołnierza – służba na pierwszym miejscu a kobieta na drugim i to ciągłe czekanie, tęsknota tak trudna do zniesienia… Jak z tym żyć?

Miłość i drugi człowiek są zdecydowanie najcenniejszymi darami, jakie można otrzymać od losu.

Ich miłością i szczęściem cieszy się odwiedzany przez żołnierzy pan Long, staruszek. Long to jego pseudonim z czasów wojny, kiedy służył w Wielkiej Brytanii.  Sonia traktowała go jak dziadka a on ją jak wnuczkę. Kogoś mu przypominała. Młodzi poznali jego historię, miłość do Warszawy, którą musiał opuścić raz na zawsze, stracił rodzinę podczas wojny. A wyjechał ze stolicy z powodu dziewczyny, w której się zakochał. Pokazał im fotografię kobiety w za dużym mundurze i z powstańczą opaską na ramieniu. Serce Soni zamarło, bo zobaczyła na nim …

Agacie Sawickiej doskonale udało się poprowadzić powieść tak, że pokazała wojsko od strony zwykłej dziewczyny, jej uczuć, przeżyć, dylematów natury moralnej. Wojsko to takie specyficzne środowisko, które bardzo łączy ludzi. Pokazuje prawdziwych ludzi, bez masek i to w najtrudniejszych sytuacjach. Wątek Soni wywołuje wiele emocji, przełamuje stereotypy, napawa siłą, determinacją i nadzieją. Pomaga też uwierzyć we własne siły. 

Luiza Grodzieńska, bohaterka wątku historycznego, jest prababcią Soni. To jej fotografia towarzyszy dziewczynie w wojsku, dodając otuchy i animuszu. Latem 1938 roku miała siedemnaście lat. Była piękną dziewczyną, jedynaczką zamieszkującą z rodzicami we dworze w Wisznowej nad Bugiem, na Kresach. Otrzymała staranne wychowanie i wykształcenie, pragnęła poznać świat i ruszyć własną drogą, by spełniać marzenia. Rodzice nauczyli ją szacunku do każdego człowieka, pokazali na własnym przykładzie, że trzeba się dzielić dobrami z biedniejszymi, potrzebującymi. Ufundowali we wsi dwie kapliczki – katolicką i prawosławną, przyczynili się do wybudowania szkoły, w której posadę miał objąć nauczyciel. I tak oto pojawił się we dworze Feliks Małkowski. Luiza utonęła w jego niebieskich oczach. One miały jeszcze piękniejszy odcień niż wody ukochanego Bugu. Życie obojga nabrało nowych barw, narodziła się i rozkwitła miłość… 

Rodzina Sawickich pochodziła właśnie z Kresów. Ukochany dziadek Józef zaszczepił w Agacie pasję poznawania rodzinnych historii i zaciekawił tą tematyką, rozbudził miłość do krainy przodków, a tym samym zainspirował do utrwalenia od zapomnienia w powieściach.

I nastał piękny wrzesień 1939 roku, wybuch wojny zburzył spokój, radość, szczęście, wszelkie plany wzięły w łeb. Przecież za dwa tygodnie miał si odbyć ich ślub, suknia ślubna już wisiała w szafie na wieszaku…Wojna zabiła marzenia. Młodzi ludzie uwikłani w historię musieli zderzyć się z brutalną rzeczywistością pełną okrucieństwa i nienawiści. Dlaczego człowiek człowiekowi zgotował tak los?

Noc była piękna. Na niebie migotały gwiazdy, a księżyc o pięknym kształcie wyłaniał się spomiędzy obłoków, oświetlając je swoją bladą poświatą. Gdyby nie okropny ból, który nieustannie przypominał jej o tym, co się wydarzyło, mogłaby pomyśleć, że jest na wieczornym spacerze. Mogłaby wówczas odetchnąć głęboko rześkim pachnącym lasem i wilgotną łąką powietrzem. Mogłaby zachwycić się ciemnym tajemniczym nurtem Bugu. A później mogłaby spokojnie wrócić do dworu. Do czekających na nią matki, ojca i Feliksa. Mogłaby, gdyby wszystko było jak dawniej, ale to niemożliwe… Wojna pozbawiła ją najbliższych, zadrwiła z jej planów i marzeń, a sowieccy żołnierze okryli ją wieczną hańbą i cierpieniem.

Luiza skoro ocalała, postanowiła dotrzeć do Warszawy, do matki Feliksa, u której znalazła schronienie i pociechę. Dzięki niej wróciła do życia, wciąż rozpamiętując w sercu to, co ją spotkało. Niewyobrażalny ból przepełniał serce dziewczyny. Dzięki namowie Olgierda dołączyła do konspiracji, by walczyć z okupantem. Rozpoczęła nowe życie, dojrzała w mroku niespodziewaną iskierkę światła. Polubiła ryzyko, świetnie strzelała. Olgierd ją chronił, wspierał, udzielał wskazówek. Stal się jej mentorem, wybawcą, przyjacielem, powiernikiem. Był zawsze obok. Jakże kruche stało się ich życie! Jakże niepewna stała się ich przyszłość! Stanowili bardzo zgrany zespół, uczestnicząc w akcjach sabotażowych czy dywersyjnych. Luiza przeżywała dylemat natury moralnej związanej z zabijaniem człowieka. 

Luiza pokręciła głową. – Ten osąd nie powinien należeć do nas – wyszeptała. – Tylko Bóg powinien dawać i odbierać ludziom życie. Olgierd schował ręce do kieszeni i wbił wzrok gdzieś w dal, w rozciągającą się po horyzont Warszawę. – W idealnym świecie tak właśnie powinno być, ale my w takim nie żyjemy. Robimy tylko to, co wydaje nam się słuszne. Dokonujemy wyborów na podstawie naszych przekonań. Próbujemy ze wszystkich sił odzyskać życie, które zostało nam skradzione. Dla jednych będziemy morderca mi, a dla innych bohaterami… Ale ważne jest tylko to, kim jesteśmy dla samych siebie…

Agata Sawicka pochyla się również nad wątkiem powstania warszawskiego. Stolica jest jedną z bohaterek powieści. Dzięki pełnym emocji opisom Autorka zabiera czytelnika w sam środek piekła 1944 roku. Dziewczyna w mundurze jest niczym dziewczyna z granatem z piosenki z „Czasu honoru”. Agata Sawicka pochyla się również nad wątkiem powstania warszawskiego. Stolica jest jedną z bohaterek powieści. Dzięki pełnym emocji opisom Autorka zabiera czytelnika w sam środek piekła 1944 roku. Słowo powstanie ma w powieści dwa oblicza. Jedno to walka – powstanie warszawskie. I znowu pojawia się tu dylemat moralny – czy warto było podjąć te walkę?

Zawsze warto jest walczyć o to, w co się wierzy.

Drugie oblicze słowa powstanie to powstanie miasta z kolan. Powstanie Warszawy z  morza ruin, z jednego wielkiego cmentarzyska. Agata Sawicka pokazuje codzienność warszawian po zakończeniu wojny, chowanie zmarłych znalezionych w gruzach, szukanie poległych, zostawianie wiadomości na kikutach ocalałych ścian. Na gruzach, na szczątkach tych, co walczyli za cenę własnego życia budowali teraźniejszość. Kiedy na resztkach barykad stawiali fundamenty nowej codzienności. 

„Dziewczyna w mundurze” to nie tylko opowieść o kobietach, które w różnych czasach i okolicznościach po tytułowy mundur sięgnęły. Nie tylko historia miłosna, która pokazuje, jak ważnym fundamentem dla ludzkiego istnienia, jest obecność drugiego człowieka. To przede wszystkim – jak zapowiada motto książki (fragment piosenki Sanah) – opowieść o nadziei. Nadziei, że uda się ocalić życie w wojennym piekle i życie w czasach współczesnych zagrożone wojną jak nigdy dotąd. Przecież ostatnia umiera nadzieja…

(…) nic nie jest w stanie człowieka złamać, bo jego nieśmiertelna dusza zawsze się odrodzi.